Michael Jabara Carley, profesor historii na Université de Montréal, napisał artykuł o „winie Polski w rozpętaniu II wojny światowej”. Tyle tylko, że „zapomniał” o niektórych faktach i po prostu zniekształcił inne. Poniżej zamieszczamy fragmenty jego artykułu – i nasze komentarze na ich temat.
Sowiecki plakat o Armii Czerwonej niosącej „bratnią pomoc” Ukraińcom i Białorusinom 17 września 1939
Artykuł został opublikowany na portalu strategic-culture.org która należy do „Fundacji Kultury Strategicznej”. Portal uznawany jest przez wielu za narzędzie rosyjskiej propagandy. Tak pisała o nim znana strona „Media Bias / Fact Check”, a inne media wskazują, że wspomnianej „Fundacji Kultury Strategicznej” nigdzie nie można znaleźć, nie wiadomo, gdzie ma siedzibę i kto jest w jej władzach. Ale sam portal jest dość popularny na Zachodzie i nie należy go lekceważyć. Spróbujmy się więc przyjrzeć podstawowym tezom artykułu oskarżającego Polskę.
Filmu jeszcze nie ma, ale jest jego zwiastun. Lwów 1939 zaistniał, choć ma na razie zaledwie cztery minuty.
(to poprawiona wersja naszego małego filmiku)
W rolę gen. Władysława Langnera wcielił się znany aktor Robert Moskwa, a oficerów grają m.in. członkowie Grupy Historycznej „Niepodległość”. Sceny rekonstrukcyjne kręcone były w prywatnym mieszkaniu na warszawskiej Ochocie. Ponadto, komentarz historyczny w filmie przedstawia prof. Wojciech Włodarkiewicz, autor m.in. książki „Lwów 1939”, wypowiada się też Wasyl Rasewycz, lwowski publicysta i historyk. O filmie mówią – redaktor naczelny „Kuriera Galicyjskiego” Mirosław Rowicki i prezes Fundacji Joachima Lelewela Piotr Kościński.
Powstanie filmu uzależnione jest od zebrania środków, a potrzeba kilkaset tysięcy złotych. Oczywiście, sceny rekonstrukcyjne, które widzimy w zwiastunie, będą musiały powstać od nowa – nie w mieszkaniu, a w pomieszczeniu przypominającym gabinet gen. Langnera i salę narad w Dowództwie Okręgu Korpusu VI we Lwowie. Planowane jest nakręcenie co najmniej kilku innych scen, a to wszystko wymaga nie tylko środków, ale i sporego nakładu pracy. Już mamy wybrane niektóre plenery – zarówno „siedzibę DOK VI” jak i m.in. „drogę do Winnik”, podlwowskiego miasteczka, do którego 22 września 1939 r. dotarli polscy oficerowie. I z tamtąd, zamiast spodziewanego przejazdu na Węgry czy do Rumunii, wysłani zostali do Starobielska…
Ta ulica może zagrać drogę ze Lwowa do Winnik…
…a to może być gabinet gen. Langnera
Wszystkich zainteresowanych pomocą i współpracą zachęcamy do kontaktu – biuro@fundacjalelewela.pl Już zgłosiło się wielu rekonstruktorów – bardzo się cieszymy, potrzebni są i żołnierze polscy, i niemieccy, i sowieccy. Dziękujemy osobom, które proponowały rozmaite miejsca do nakręcenia zdjęć – bo przecież Lwów, choć nie został zniszczony podczas wojny, wygląda dziś inaczej niż we wrześniu 1939 r. Na dawnej ulicy Gródeckiej, dziś Horodockiej, tam, gdzie stały polskie działa i bronili się żołnierze, dziś znajdują się domy. Szukamy więc brukowanych ulic, zarówno zabudowanych (Przemyśl?), jak i o niskiej, rzadkiej zabudowie.
A przede wszystkim szukamy pieniędzy. Niestety, wszyscy nasz projekt popierają, ale poza uśmiechami i uściskami dłoni udało się dotąd uzyskać niewiele. Będziemy składać wnioski do instytucji państwowych, ale poszukujemy też możliwości wsparcia ze strony prywatnego biznesu. Bo przecież film będzie oglądany, a więc i logo naszych sponsorów będzie widziane przez tysiące ludzi! Przeprowadzimy też kolejną zbiórkę poprzez crowdfunding.
W oficjalnym oświadczeniu, na słowa prezydenta Rosji Władimira Putina o odpowiedzialności Polski za wybuch II wojny światowej odpowiedział premier RP Mateusz Morawiecki.
***
XX wiek przyniósł światu niewyobrażalne cierpienie i śmierć setek milionów ludzi – zamordowanych w imię chorych, totalitarnych ideologii. Śmiertelne żniwo nazizmu, faszyzmu i komunizmu jest oczywistością dla ludzi naszego pokolenia. Oczywistością jest także to, kto za te zbrodnie odpowiada – i czyj sojusz rozpoczął II Wojnę Światową, najbardziej morderczy konflikt w dziejach ludzkości.
Niestety, im więcej czasu upływa od tych tragicznych wydarzeń, tym mniej wiedzą o nich nasze dzieci i wnuki. Dlatego tak ważne jest, byśmy nadal głośno mówili prawdę o II Wojnie Światowej, o jej sprawcach i ofiarach – i sprzeciwiali się wszelkim próbom zakłamywania historii.
Pamięć o tym złu jest szczególnie istotna dla Polski – pierwszej ofiary wojny. Nasz kraj najwcześniej doświadczył zbrojnej agresji hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. To właśnie Polska była pierwszym państwem, które walczyło w obronie wolnej Europy.
Opór wobec tych potęg zła nie stanowi jednak wyłącznie wspomnienia polskiego bohaterstwa – to coś znacznie ważniejszego. Ten opór to dziedzictwo całej wolnej i demokratycznej dziś Europy, która stanęła do walki przeciwko dwóm totalitaryzmom. Dzisiaj, gdy niektórzy dla swoich politycznych celów chcą podeptać pamięć o tych wydarzeniach, Polska musi stanąć w obronie prawdy. Nie w imię swojego interesu, lecz w imię tego, czym jest Europa.
W książce „Tajemnice walizki generała Sierowa. Dzienniki pierwszego szefa KGB, 1939 – 1963” jest sporo bardzo ciekawych informacji na temat wydarzeń z września 1939 r. Ale czytanie ich bez komentarza może być trudne. Bo Sierow niekoniecznie trzyma się faktów – lub też dobiera je w sposób wygodny dla siebie.
Interesujący artykuł o obronie Grodna we wrześniu 1939 r. ukazał się w dwumiesięczniku „Technika wojskowa. Historia” z września-października 2019 r. Autor, Paweł Janicki, analizuje te wydarzenia w kontekście środków przeciwpancernych użytych przez stronę polską.
Na ukraińskim portalu „Interaktywnyj Lwiw” przeczytać można interesujący artykuł „Wejście wojsk radzieckich do Lwowa: oczekiwania i strachy (obawy)”, rozważający co właściwie stało się 22 września 1939 r.
W momencie inwazji ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku polska obrona Kresów została postawiona w dramatycznej sytuacji. Znaczna część oddziałów została przesunięta na zachód ku Niemcom, wobec czego na wschodzie zostały jedynie niewielkie jednostki. Główną siłą strzegącą Kresów był Korpus Ochrony Pogranicza (KOP). Formacja ta powstała w 1924 roku i od tamtego czasu strzegła ponad 1400 km niespokojnej granicy ze wschodnim sąsiadem. Jego dowódcą był gen. bryg. Wilhelm Orlik-Rückemann. Urodził się w 1894 roku we Lwowie, był dawnym legionistą i weteranem wojny polsko-bolszewickiej. Brał udział I wojnie światowej, w Legionach Polskich.
Polski rząd w połowie września 1939 r. rozlokował się przede wszystkim w dwóch, położonych blisko siebie miejscowościach: Kutach nad Czeremoszem oraz Kosowie. W tym ostatnim urzędnicy zajęli m.in. słynną lecznicę Apolinarego Tarnawskiego.
W Polsce bardzo słabo znamy sowieckie opisy września 1939 r. Choć są z reguły propagandowe, bywają interesujące. W księdze wspomnień znanego poety radzieckiego Stiepana Szipaczowa „Ciężkie żniwa (Droga do poezji)” znajdują się ciekawe szkice dotyczące ziem wschodnich II RP w 1939 roku. Warte są uwagi dlatego, że nie to suchy dokument, a wspomnienia – funkcjonariusza partyjnego, lecz jednak artysty.
Z rzadka (choć coraz częściej) opisywane są na Ukrainie nieznane tam lub zapomniane polsko-sowieckie starcia na we wrześniu 1939 roku. Dobrym przykładem jest bitwa pod Szackiem – jedna z największych po 17 września – o której dziesięć lat temu napisała ukraińska gazeta „Hołos Ukrajiny” (oficjalne pismo Rady Najwyższej). Poniżej przedstawiamy opis tego artykułu, przedstawiającego tamte wydarzenia z nieco innej niż nasza perspektywy.