Jesteś tutaj:

Kategoria: Lwów 1939

Wrześniowe wspomnienia ze Lwowa

Publikujemy fragment wspomnień Romana Skórskiego z września 1939 r. O nim samym i jego losach wiemy niewiele – najprawdopodobniej trafił do naszego lotnictwa w Wielkiej Brytanii. Na wspomnieniach, dostępnych w londyńskim Instytucie Sikorskiego podpisuje się „aspirant inżynier”.

Na mobilizację radiową stawiłem się w komendzie miasta Lwowa do wojska. Byłem wówczas w stopniu plut. podchorążego. Wcielono mnie do obrony miasta Lwowa, gdzie zostałem dowódcą plutonu specjalnego z konkretnym zadaniem – zajęcia placówki w pobliżu dworca Kleparowskiego, okopać się tam i nie wpuścić wroga w tym miejscu do miasta. Mój pluton składał się z trzydziestu ludzi uzbrojonych w k.bk, łopaty, siekiery, jeden c.k.m., tysiąc naboi i około siedemdziesiąt granatów odpornych.

Dnia 9/IX: wziąłem się gorliwie do pracy. Kopaliśmy rowy strzeleckie, rowy przeciwczołgowe. Wszystko to według planu zasadzającego się na wiadomościach podchorążego rezerwy. Praca szła gorliwie, bo podkomendni moi to byli w przeważnej części uczniowie licealni ze Lwowa po przeszkoleniu W.P. oraz dwunastu żołnierzy po rocznym przeszkoleniu w wojsku. 10/IX przeszliśmy pierwszy chrzest ogniowy pod gradem zrzucanych bomb przez eskadrę niemieckich samolotów złożoną z dziewięciu bombowców. Dużo bomb upadło na sam dworzec kleparowski i parę tuż przy nas, ale tak szczęśliwie, że żadnemu z ludzi nic się nie stało. Wynikiem tego bombardowania było zniszczonych parę domów na ulicy, której broniliśmy wylot od zachodu. Lecz plutonu okopywał się dalej, stawiał zapory przeciwczołgowe z płyt betonowych z rozebranego chodnika oraz kopał szerokie rowy w poprzek jezdni. Bombowce nieprzyjacielskie w swych nalotach były coraz częstsze – przyzwyczailiśmy się do pękających bomb. Nie brakło humoru pośród młodej wiary, tym bardziej, że byliśmy bogaci w prowiant, który dostawaliśmy od rodzin mych chłopaków pochodzących ze Lwowa. (…)

Nadszedł dzień 16/IX, podobny do poprzednich. Ten sam skwar słoneczny, teraz krwawy dla mego plutonu. Nadleciała eskadra bombowców nieprzyjacielskich, które natarczywie zaczęły nas obrzucać bombami. Dwie bomby upadły w ugrupowanie mego plutonu, jedna w odległości 7 metrów ode mnie – rzuciło mną w powietrzu, zobaczyłem kawałki ludzi wraz z ziemią i poczułem ciężki but w lewej nodze od silnego uderzenia. Po paru minutach przyszedłem do siebie. Dwóch moich druhów zostało zabitych, dwóch rannych i ja między nimi. Odłamek trafił mnie w goleń, nogi nie przebił, lecz pękła kość. (…)

Niemców nie wpuściliśmy, ale dnia 18 września (w rzeczywistości 22 września – przyp. red.) wkroczyli bolszewicy do miasta. Będąc sam ciężko ranny, pozostałem na placówce do 17 września, a potem dowlokłem się przy pomocy kolegów do ulicy Kasztelańskiej, (boczna Gródeckiej). I tam w mieszkaniu mego stryjka przeleżałem blisko trzy tygodnie. Noga goiła się powoli, bo nie miałem opieki lekarskiej. Potem postanowiłem udać się do Krakowa, bo tam została moja luba. Przez 10 dni szedłem i jechałem furmankami do Krakowa.

Codzienna rozpacz z powodu utraty wolności, buta najeźdźcy, płacenie upokorzeniem wrogowi za kęs chleba wychowały przez dwutygodniowy pobyt mój w Krakowie w moim sercu chęć zemsty. Porzuciłem więc kraj skuty kajdanami i w miesiącu listopadzie wyruszyłem do Sanoka, skąd pieszo przez Karpaty, kryjąc się po lasach przed grasującymi niemieckimi patrolami. Po pięciodniowej tułaczce dostałem się na Węgry, a dalej do Francji, do armii polskiej.

oprac. S.M.

Goniec majora Berki

Niewiele jest opisów dramatycznych wydarzeń września 1939 r. we Lwowie. Jeden z nich otrzymaliśmy od p. Arkadiusza Wieczorkowskiego. Jak powiedział, przypadkiem znalazł relację swojego taty Romualda Wieczorkowskiego, urodzonego we Lwowie w 1926 r., zamieszkałego przy ul. Batorego 3a.

Ul. Stefana Batorego (obecnie Kniazia Romana), zdjęcie z okresu I wojny światowej

Więcej „Goniec majora Berki”

Lwowiacy w obronie Warszawy

Historia września 1939 r. jest jednym z najlepiej opracowanych okresów w polskiej historii wojskowości. Pomimo tego wiele zagadnień pozostaje niezauważanych lub wręcz jest pomijanych przez badaczy. Jedną z tego typu kwestii jest udział kresowych jednostek Wojska Polskiego w walkach na zachodniej granicy kraju oraz w obronie stolicy. Jako przykład może posłużyć nam stacjonująca we Lwowie 5 Dywizja Piechoty, której przeważające siły w pierwszych dniach września 1939 r. zostały przerzucone w rejon Warszawy.

Pomnik w miejscu barykady na ul. Grójeckiej, bronionej przez 4 kompania 40 pp oraz wydzielone jednostki 41 pp.

Więcej „Lwowiacy w obronie Warszawy”

Ze lwowskiego ratusza na Sybir

Decyzja gen. Władysława Langnera o poddaniu we wrześniu 1939 r. Lwowa Sowietom przesądziła o losie prezydenta miasta, Stanisława Ostrowskiego. Późniejszy prezydent RP na emigracji trafił do aresztu, a potem na Syberię.

Prezydenta Lwowa Stanisław Ostrowski wita chlebem i solą gen. dyw. Tadeusza Kasprzyckiego po powrocie wojska z manewrów w 1939 r. Widoczni także wiceprezydent miasta Wiktor Chajes (pierwszy z lewej), inspektor armii Lwów gen. dyw. Kazimierz Fabrycy (pierwszy z prawej). Fot. NAC

Więcej „Ze lwowskiego ratusza na Sybir”

Wrzesień 1939 r. w sowieckiej prasie

Pierwsza strona „Krasnoj Zwiezdy” z 21 września 1939 r.

Jednym z ciekawszych zagadnień dotyczących września 1939 r. na wschodzie jest kwestia propagandowego naświetlania wydarzeń wojennych przez sowiecką prasę. Temat jest tym bardziej interesujący, iż w warunkach ówczesnego ZSRR wszelkie publikacje były ściśle kontrolowane i związane z aktualną polityką prowadzoną przez sowieckie kierownictwo. Stosowane przez najważniejsze redakcje nagłe zwroty linii politycznej i całkowita zmiana narracji były już co prawda doskonale znane we wcześniejszych latach, jednakże okres poprzedzający wybuch II wojny światowej doskonale odsłonił rządzące sowieckimi środkami masowego przekazu mechanizmy. W 1939 r. było to szczególnie widoczne w stosunku do nazistowskich Niemiec, o których we wszystkich artykułach aż do połowy sierpnia 1939 r. pisano jako o faszystach i germańskich zaborcach.

Więcej „Wrzesień 1939 r. w sowieckiej prasie”

Stanisława Lema doświadczenie dwóch totalitaryzmów

Wojenne losy Stanisława Lema stanowią doskonałą ilustrację dla modnej ostatnio narracji, która miast traktować okupację niemiecką i sowiecką rozłącznie, akcentuje fakt, iż w czasie wojny oraz bezpośrednio po jej zakończeniu większość Polaków doświadczyła obu –  w związku z czym zetknęła się ze złem i nazizmu, i komunizmu.

Jedno z bardziej znanych zdjęć Lema

Więcej „Stanisława Lema doświadczenie dwóch totalitaryzmów”

Na uboczu czy w centrum frontu?

Gdy w 2019 r. wspólnie z redaktorem naczelnym „Kuriera Galicyjskiego” Mirosławem Rowickim postanowiliśmy zorganizować konferencję poświęconą wydarzeniom sprzed stu lat, nie mieliśmy świadomości, na ile naprawdę ważna była obrona Lwowa w 1920 r. Natomiast było dla nas oczywiste, jakim dramatem – i to w różnych wymiarach – okazała się klęska obrońców miasta w 1939 r.

Rozpoczęcie debaty – 5 listopada 2020 r.

Wydawało się, że nasze zamiary pokrzyżuje pandemia. I redakcja „Kuriera Galicyjskiego”, i Fundacja Joachima Lelewela, uznały, że szans na duże spotkanie we Lwowie już nie będzie. A potem główny inicjator pomysłu, Mirosław Rowicki – człowiek, bez którego organizacja takiego przedsięwzięcia wydawała się całkowicie niemożliwa.

Ale wbrew wszystkiemu możliwa się okazała. Także dlatego, by uczcić pamięć Mirka, który chciał doprowadzić do debaty na ważny nie tylko dla samego Lwowa temat z historii tego miasta. Pomogła Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie, a zamiast konferencji udało się zorganizować dyskusję – cztery osoby siedziały w przypominającej arkę sali w Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, a dwie – z Ukrainy – dołączyły za pośrednictwem Internetu. I poza organizatorami i kilkoma dziennikarzami, którzy mogli usiąść na oddalonych od siebie krzesłach, całe przedsięwzięcie oglądano i słuchano jedynie w Internecie.

Więcej „Na uboczu czy w centrum frontu?”

Zapomniana mogiła na Hołosku

Jednym z najbardziej zapomnianych i niezwykle rzadko odwiedzanych miejsc związanych z obroną Lwowa w 1939 r. jest zbiorowa mogiła żołnierzy Wojska Polskiego na Hołosku. Skromne upamiętnienie położone jest pomiędzy ogródkami działkowymi przy ulicy Warszawskiej (niemalże na przedłużeniu Prospektu Czornowiła) pomiędzy stacją benzynową WOG a zalesionym wzgórzem, na którym znajduje się dawny cmentarz wsi Hołosko. Spoczywają w niej żołnierze 11 Karpackiej Dywizji Piechoty oraz innych jednostek, które pod dowództwem gen. Kazimierza Sosnkowskiego próbowały przebijać się do oblężonego Lwowa od strony Lasów Janowskich. Po bezskutecznych szturmach niemieckich pozycji w dniach 18-20 września, zdziesiątkowane jednostki zostały rozwiązane i trafiły do niewoli. Według różnych szacunków, na całym odcinku północnym od Hołoska po Zboiska poległo do tysiąca żołnierzy.

Dzisiejszy wygląd mogiły

Więcej „Zapomniana mogiła na Hołosku”

Obrona Lwowa – część 2

14 września 1939 r. wydzielona z odwodu 1 Dywizji Górskiej grupa kpt. Fleischmanna, dowódcy I batalionu 99 psg w sile półtora batalionu, opanowała Kozielniki i Sichów, okrążając Lwów od południa i południowego wschodu. Patrole przeciwnika docierały do Winnik, zagrażając komunikacji na szosie do Złoczowa. Natarcie III batalionu 1 pp grodz. na Dworzec Główny, podobnie jak uderzenie II i III batalionu 206 pp rez. pod Zboiskami, nie zakończyło się sukcesem. Siły polskie wzrosły do 20 batalionów piechoty, rozpoczęto formowanie czterech dalszych oraz do 65 dział, z tego 10 ciężkich. Podporządkowane gen. Langnerowi wojska znajdowały się w niemalże całkowicie otoczonym Lwowie, dostęp do którego był możliwy jedynie od wschodu szosą z Winnik. Rdzeniem załogi powinna stać się nadal niepełna 35 DP rez. (bez trzech batalionów), jednak była ona wykorzystywana mało skutecznie pojedynczymi batalionami, zamiast całością.

Niemcy na ul. Gródeckiej

Więcej „Obrona Lwowa – część 2”

Do góry