Wśród dokumentów dotyczących sowieckich przygotowań do inwazji na Polskę we wrześniu 1939 r. szczególne miejsce zajmuje tajna Dyrektywa Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR Ławrentija Berii o utworzeniu Grup Operacyjnych NKWD w celu wkroczenia wojsk sowieckich na terytorium zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi[1].
Wśród nielicznych wspomnień obrońców strażnic znajduje się relacja sierż. Władysława Zygadły, dowódcy strażnicy „Wardomicze” (2 kompania „Hnieździłów” batalionu KOP „Budsław”. Relacja, spisana zapewne już na początku 1942 r., przechowywana w archiwum Instytutu Historycznego im. gen. Władysława Sikorskiego w Londynie (B.I.96/E) stanowi cenny materiał do dziejów obrony wschodnich granic Rzeczypospolitej we wrześniu 1939 r.
Tak wyglądały strażnice KOP. Tu – w Korcu na Wołyniu. Fot. Wikipedia
Cały istnienia okres międzywojenny możemy określić jako niekończące się pasmo przygotowań Armii Czerwonej do napadu na Polskę, do rewanżu za porażką pod Warszawą w 1920 roku w toku wojny polsko-bolszewickiej. Podczas prawie wszystkich sowieckich ćwiczeń wojskowych armia Polska była rozpatrywana przez sowiecki sztab generalny, jako główny przeciwnik.
Armia Czerwona na defiladzie w Moskwie, przed II wojną światową
85 lat temu wybuchła druga wojna światowa. Wywołały ją Niemcy we współdziałaniu z ZSRR, nawet, jeśli Sowiety zaatakowały Polskę dopiero ponad dwa tygodnie później.
Do wojny doszło dzięki układowi niemiecko – sowieckiemu, znanemu jako pakt Ribbentrop – Mołotow
Czym zajmuje się Brzeskie Regionalne Centrum Onkologii, położone kilka kilometrów od granicy z Polską? Odpowiedź wydaje się oczywista, ale strona internetowa tej instytucji wskazuje na jeszcze inny cel: prowadzenie antypolskiej działalności.
Sowieckiej napaści na Polskę uważnie przyglądała się „biała” rosyjska emigracja. Jej opinie można poznać, czytając emigracyjną prasę, np. czasopismo „Czasowoj” („Strażnik”), wydawane w Paryżu czy „Russkij Gołos” z Nowego Jorku.
Dzieje Flotylli Rzecznej we wrześniu 1939 r. są ogólnie znane. Ale odtworzenie losów poszczególnych jednostek, działających na „Morzu Pińskim” nie jest łatwe.