Sowieci już od początku II wojny światowej myśleli o stworzeniu polskiej jednostki wojskowej i ewentualnie, kolaboracyjnego polskiego rządu. Tak dowodzi Krzysztof Jasiewicz w swym artykule „Operacja katyńska 1940 roku: kryteria selekcji zdobycznego kontyngentu ludzkiego na tle sowieckiej koncepcji ekspansji imperium”.
Prezentujemy fragmenty artykułu „Działania bojowe pułku KOP „Czortków” 17 września 1939 r. autorstwa dr. Andrija Rukkasa z Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki, za jego zgodą.
Z docent dr Tamarą Halicką-Diduch z Wydziału Historii, Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Karpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka rozmawia Alina Zozulia.
Doc. dr Tamara Halicka-Diduch (zdjęcie ze strony uniwersytetu)
Wybuch antypolskiego powstania w Skidlu w powiecie grodzieńskim przedwojennego województwa białostockiego był jednym z najbardziej dramatycznych epizodów destabilizacji Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej w momencie agresji ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wydarzenia te były rezultatem głębokich napięć etnicznych oraz radykalnej ideologii komunistycznej, które uaktywniły się w warunkach załamania struktur państwowych.
Pocztówka ze Skidla, zapewne 1918 r. Fot. Wikipedia
Dwie wizyty Joachima von Ribbentropa w Moskwie, jedna w sierpniu, a druga we wrześniu 1939 r., wpisywały się w złowrogie tradycje wymierzonej w Polskę współpracy obu potężnych sąsiadów Rzeczypospolitej. Pierwsza z nich zaowocowała paktem o nieagresji, którego tajny protokół czynił z tego układu w gruncie rzeczy pakt o agresji ‒ dawał on bowiem zielone światło do niemieckiego ataku na Polskę. Akt drugi przypadł na kolejną wizytę szefa hitlerowskiej dyplomacji w Moskwie, kiedy to zawarty został niemiecko-sowiecki traktat o przyjaźni i granicach. Układ ten był w gruncie rzeczy kolejnym, czwartym rozbiorem Polski. Dalszy bieg wydarzeń sprawił ponadto, iż Rzeczpospolita nigdy już nie wróciła na swe dawne wschodnie województwa.
23 sierpnia 1939 r.: Mołotow podpisuje pakt z Niemcami.
Mała książeczka, chyba wydana własnym sumptem: „Życie i działalność kresowiaka” autorstwa Czesława Mirowskiego, z 2009 r. A w niej opisy wydarzeń z 17 września 1939 r. z polskiej granicy wschodniej.
W rodzinnym Lwowie Jan Ernst stworzył jeden z najbardziej cenionych kwartetów wokalnych II RP. Występował z takimi sławami jak Hanka Ordonówna, współpracował też z „Wesołą Lwowską Falą”. Być może przed sowiecką niewolą w roku 1939 uratowała go druga pasja – geografia, w której ostrogi zdobywał u Eugeniusza Romera.
Kiedy Armia Czerwona zaatakowała Polskę 17 września 1939 roku, jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza, w tym, Batalion KOP Borszczów, były już w stanie najwyższej gotowości, gotowe do walki z przeważającymi siłami wroga. Tego ranka wojska sowieckie przekroczyły graniczną rzekę Zbrucz. W miasteczku Skala Podolska porucznik Jan Nowosad, dowódca jednej z kompanii batalionu Borszczów, obudził się, słysząc dzwonek telefonu. – Panie poruczniku, wchodzą do rzeki, co mam ro… — usłyszał i połączenie zostało przerwane.
Raport oddziałów w batalionie KOP „Borszczów” z okazji święta X-lecia istnienia KOP
Sformułowanie „wybuch II wojny światowej” jest w dużym stopniu mylące. W przypadku roku 1939 żaden badacz zajmujący się genezą II wojny światowej nie zaprzeczy, że winę za jej świadome wywołanie ponoszą hitlerowskie Niemcy. Spory wywołuje natomiast pytanie, w jakim stopniu Rosja Stalina przyczyniła się do rozpętania 1 września 1939 r. światowego konfliktu, który pochłonął kilkadziesiąt milionów istnień ludzkich, a kolejnym dziesiątkom milionów przyniósł kalectwo lub zniszczył życie. Jedno jest pewne: ten zbrojny konflikt został zaplanowany, przygotowany i rozpoczęty przez hitlerowskie Niemcy. Polska była pierwszą ofiarą współdziałania Berlina z Moskwą. Poniosła też gigantyczne straty ludzkie i materialne, których skutki odczuwa do dzisiaj.
Podpisanie układu Ribbentrop (drugi od lewej) – Mołotow (z prawej). Na zdjęciu obok Mołotowa stoi Stalin.
O wywiezieniu polskiego złota do Rumunii napisano już sporo, powstał też film fabularny. Ale dużo mniej znana jest historia złota, które znajdowało się w Wilnie. 17 września 1939 r. realna stała się obawa, że trafi ono w sowieckie ręce.
Wojewoda wileński Artur Maruszewski – jeszcze jako wojskowy.