Jesteś tutaj:

Rok: 2026

Wrześniowe wspomnienia ze Lwowa

Publikujemy fragment wspomnień Romana Skórskiego z września 1939 r. O nim samym i jego losach wiemy niewiele – najprawdopodobniej trafił do naszego lotnictwa w Wielkiej Brytanii. Na wspomnieniach, dostępnych w londyńskim Instytucie Sikorskiego podpisuje się „aspirant inżynier”.

Na mobilizację radiową stawiłem się w komendzie miasta Lwowa do wojska. Byłem wówczas w stopniu plut. podchorążego. Wcielono mnie do obrony miasta Lwowa, gdzie zostałem dowódcą plutonu specjalnego z konkretnym zadaniem – zajęcia placówki w pobliżu dworca Kleparowskiego, okopać się tam i nie wpuścić wroga w tym miejscu do miasta. Mój pluton składał się z trzydziestu ludzi uzbrojonych w k.bk, łopaty, siekiery, jeden c.k.m., tysiąc naboi i około siedemdziesiąt granatów odpornych.

Dnia 9/IX: wziąłem się gorliwie do pracy. Kopaliśmy rowy strzeleckie, rowy przeciwczołgowe. Wszystko to według planu zasadzającego się na wiadomościach podchorążego rezerwy. Praca szła gorliwie, bo podkomendni moi to byli w przeważnej części uczniowie licealni ze Lwowa po przeszkoleniu W.P. oraz dwunastu żołnierzy po rocznym przeszkoleniu w wojsku. 10/IX przeszliśmy pierwszy chrzest ogniowy pod gradem zrzucanych bomb przez eskadrę niemieckich samolotów złożoną z dziewięciu bombowców. Dużo bomb upadło na sam dworzec kleparowski i parę tuż przy nas, ale tak szczęśliwie, że żadnemu z ludzi nic się nie stało. Wynikiem tego bombardowania było zniszczonych parę domów na ulicy, której broniliśmy wylot od zachodu. Lecz plutonu okopywał się dalej, stawiał zapory przeciwczołgowe z płyt betonowych z rozebranego chodnika oraz kopał szerokie rowy w poprzek jezdni. Bombowce nieprzyjacielskie w swych nalotach były coraz częstsze – przyzwyczailiśmy się do pękających bomb. Nie brakło humoru pośród młodej wiary, tym bardziej, że byliśmy bogaci w prowiant, który dostawaliśmy od rodzin mych chłopaków pochodzących ze Lwowa. (…)

Nadszedł dzień 16/IX, podobny do poprzednich. Ten sam skwar słoneczny, teraz krwawy dla mego plutonu. Nadleciała eskadra bombowców nieprzyjacielskich, które natarczywie zaczęły nas obrzucać bombami. Dwie bomby upadły w ugrupowanie mego plutonu, jedna w odległości 7 metrów ode mnie – rzuciło mną w powietrzu, zobaczyłem kawałki ludzi wraz z ziemią i poczułem ciężki but w lewej nodze od silnego uderzenia. Po paru minutach przyszedłem do siebie. Dwóch moich druhów zostało zabitych, dwóch rannych i ja między nimi. Odłamek trafił mnie w goleń, nogi nie przebił, lecz pękła kość. (…)

Niemców nie wpuściliśmy, ale dnia 18 września (w rzeczywistości 22 września – przyp. red.) wkroczyli bolszewicy do miasta. Będąc sam ciężko ranny, pozostałem na placówce do 17 września, a potem dowlokłem się przy pomocy kolegów do ulicy Kasztelańskiej, (boczna Gródeckiej). I tam w mieszkaniu mego stryjka przeleżałem blisko trzy tygodnie. Noga goiła się powoli, bo nie miałem opieki lekarskiej. Potem postanowiłem udać się do Krakowa, bo tam została moja luba. Przez 10 dni szedłem i jechałem furmankami do Krakowa.

Codzienna rozpacz z powodu utraty wolności, buta najeźdźcy, płacenie upokorzeniem wrogowi za kęs chleba wychowały przez dwutygodniowy pobyt mój w Krakowie w moim sercu chęć zemsty. Porzuciłem więc kraj skuty kajdanami i w miesiącu listopadzie wyruszyłem do Sanoka, skąd pieszo przez Karpaty, kryjąc się po lasach przed grasującymi niemieckimi patrolami. Po pięciodniowej tułaczce dostałem się na Węgry, a dalej do Francji, do armii polskiej.

oprac. S.M.

„Tri tankisty”

Wojenne losy opisuje w książce „Mój Lwów. Wspomnienia z lat 1939-1944” Adam Wodziński-Rottenberg. Poniżej fragment dotyczący sowieckiej agresji. Autor miał wówczas zaledwie osiem lat.

Więcej „„Tri tankisty””

Z kim walczył Hubal?

Powstały w 1973 r. i opowiadający o pierwszym polskim partyzancie podczas II wojny światowej film „Hubal” jest bardzo znany – w kinach obejrzało go 8 milionów widzów, a w telewizji i na YouTube może drugie tyle. Film rozpoczyna się sceną, w której na wiadomość o rozbiciu jednego ze szwadronów, dowódca pułku ułanów postanawia rozwiązać jednostkę. Major Henryk Dobrzański się temu sprzeciwił i walczył dalej, przyjmując pseudonim Hubal. Z kim walczył ten szwadron?…

Scena z filmu „Hubal” – siedzi ppłk. Jerzy Dąbrowski, z lewej mjr Henryk Dobrzański

W filmie nie ma o tym ani słowa, możemy więc sądzić, że Niemcy. Przyjrzyjmy się jednak losom samego majora Dobrzańskiego. Z chwilą wybuchu wojny był w stanie spoczynku. Po agresji Niemiec na Polskę szukał swojego przydziału. Po dotarciu do Białegostoku w pierwszych dniach września otrzymał funkcję zastępcy dowódcy  110 Rezerwowego pułku ułanów, formowanego od 4 września w Wołkowysku. Po agresji Sowietów na Polskę jednostka skierowana w kierunku Grodna.

W rejonie Grodna dowódca, ppłk Jerzy Dąbrowski podjął decyzję odłączenia się od reszty Rezerwowej Brygady Kawalerii „Wołkowysk”. Potem podjęta została decyzja marszu na pomoc oblężonej Warszawie. Wieczorem 23 września pułk przeszedł linię kolejową Augustów-Grodno, osiągając Krasnybór. Na odpoczynek zatrzymano się we wsi Mogilnice. W tym czasie do polskich pozycji zbliżyła się sowiecka kolumna zmotoryzowana i kilka czołgów, które rozpoczęły ostrzał wsi. Poległ jeden polski oficer i prawdopodobnie wszyscy żołnierze plutonu kolarzy, a konie pułku rozbiegły się po okolicy. Po tym ataku, który doprowadził do rozproszenia jednego szwadronu i zamieszanie w pozostałych, pułk pomaszerował nadbiebrzańskimi lasami w kierunku południowo-wschodnim i 24 września dotarł w rejon Dolistowa. Tam właśnie 3 szwadron rtm. Wiktora Moczulskiego został zaskoczony i rozbity przez sowiecką grupę z 20 BZmot. (ok. 30 polskich żołnierzy zginęło wraz z rtm. Moczulskim, a ok. 45 dostało się do niewoli).

Scena z filmu „Hubal” – żołnierze pomagają zsiąść z konia rannemu ułanowi

Scena z filmu „Hubal” – ranny żołnierz szwadronu rtm. W. Moczulskiego przed dowódcą pułku

Film tego wszystkiego nie pokazuje, choć ranny ułan dociera do dowództwa pułku i mówi, że szwadron rotmistrza Moczulskiego został rozbity, a dowódca – zabity. I to wcale nie w tym momencie ppłk Dąbrowski zadecydował o rozwiązania pułku.

W nocy z 24 na 25 września ułani oderwali się od nieprzyjaciela i forsownym marszem wycofała się na Lipkowo koło Grajewa. 27 września, po odpoczynku, ppłk Jerzy Dąbrowski zarządził wymarsz w kierunku Łomży. Tego też dnia dotarła informacja, że Warszawa kapituluje. O świcie 28 września pułk dotarł do Janowa koło Kolna, gdzie dowódca podjął decyzję o rozwiązaniu jednostki, jednak nie o zaprzestaniu dalszej walki zbrojnej. I to właśnie wtedy major Henryk Dobrzański postanowił przedostać się w Góry Świętokrzyskie, aby prowadzić tam walkę partyzancką  – już jako Oddział Wydzielony Wojska Polskiego mjr. Hubala. Natomiast chory (co widać na filmie – mowa jest, że na 40 st. temperatury) ppłk Dąbrowski na początku października przedostał się na Litwę, gdzie na dwa tygodnie trafił do szpitala, a potem był internowany. Po zajęciu Litwy przez ZSRR został aresztowany przez NKWD. Z powodu jego zasług w walkach z bolszewikami w latach 1919–1920, został skazany na karę śmierci i stracony w więzieniu w Mińsku

S.M.

Zdjęcia: screeny z filmu (youTube)

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak Sowieci tworzyli „polską armię”

Sowieci już od początku II wojny światowej myśleli o stworzeniu polskiej jednostki wojskowej i ewentualnie, kolaboracyjnego polskiego rządu. Tak dowodzi Krzysztof Jasiewicz w swym artykule „Operacja katyńska 1940 roku: kryteria selekcji zdobycznego kontyngentu ludzkiego na tle sowieckiej koncepcji ekspansji imperium”.

Kombrig Wasilij Zarubin

Więcej „Jak Sowieci tworzyli „polską armię””

Białorusini w Wojsku Polskim

W „Nowej Europie Wschodniej” ukazał się interesujący artykuł o Białorusinach, którzy we wrześniu 939 r. walczyli z Niemcami w szeregach Wojska Polskiego. Ihar Melnikau, białoruski historyk, autor artykułu „Białorusini bronili Polski we wrześniu 1939 roku. Historia wymazała ich z pamięci”, pisał i na łamy Kresów 1939.

Więcej „Białorusini w Wojsku Polskim”

Goniec majora Berki

Niewiele jest opisów dramatycznych wydarzeń września 1939 r. we Lwowie. Jeden z nich otrzymaliśmy od p. Arkadiusza Wieczorkowskiego. Jak powiedział, przypadkiem znalazł relację swojego taty Romualda Wieczorkowskiego, urodzonego we Lwowie w 1926 r., zamieszkałego przy ul. Batorego 3a.

Ul. Stefana Batorego (obecnie Kniazia Romana), zdjęcie z okresu I wojny światowej

Więcej „Goniec majora Berki”

Pomóż nam stworzyć „Lwów 1939”!

Żeby zrealizować fabularyzowany film dokumentalny „Lwów 1939”, potrzebne są środki. Na początek zbieramy pieniądze na dotarcie do dokumentów dotyczących obrony Lwowa we wrześniu 1939 r., w tym zwłaszcza dotyczących generała W. Langnera i jego decyzji o kapitulacji przed Sowietami – oraz zrealizowania zdjęć podczas tradycyjnych, wrześniowych rekonstrukcji, ukazujących walki w 1939 r.

Prosimy o wsparcie:

https://zrzutka.pl/th5wuk

I zapraszamy do współpracy: biuro@fundacjalelewela.pl

Do góry