Wojenne losy opisuje w książce „Mój Lwów. Wspomnienia z lat 1939-1944” Adam Wodziński-Rottenberg. Poniżej fragment dotyczący sowieckiej agresji. Autor miał wówczas zaledwie osiem lat.

Zbliżał się dzień 17 września. Wojska niemieckie szły w kierunku Lwowa. W tym dniu też było bombardowanie. Siedzieliśmy w schronie. Z niespokojnych rozmów, jakie prowadzili dorośli (…) wyłoniły mi się po raz pierwszy słowa nowe, słowa, które miały zaważyć na całym naszym przyszłym życiu: Rosja, Stalin, bolszewicy. Niewiele z tego zrozumiałem, ale te słowa zwiastowały coś ogromnego, strasznego, niepojętego. (…)
Nadszedł dzień gdy umilkła kanonada niemieckiej artylerii, zniknęły samoloty, zapanowała kompletna cisza. Co odważniejsi wyszli na ulice. Cisza. Pustka. Ludzie rzycili się na sklepy i magazyny. Rozpoczął się rabunek, po lwowsku mówiąc, szaber, policji ani śladu. Trwało to krótko, pół dnia, może cały dzień. Wyszliśmy ostrożnie na ulicę, doszliśmy do ul. Zielonej. Na ulicy stał czołg z czerwoną gwiazdą. Ludzie stali w milczeniu, w oczach czaiło się pytanie: wróg czy przyjaciel? Okupacja czy pomoc? Z luku czołgu wychylił się umorusany czołgista. Patrzył w milczeniu na ludzi. Pewnie zadawał sobie te same pytania. W końcu pomachał przyjaźnie ręką. Odważniejsi podeszli jeszcze bliżej. Pierwsze pytanie: machorka u was jest’? Zaczęło się częstowanie i nieśmiałe pytania: „jak będzie? Co będzie?” Wsio budiet’ choroszo, zapewniał tankista, chleb budiet, sachar budiet, wsio budiet! (…)
A więc nie ma już Polski! (…) Długie kolumny polskich jeńców idące ulicami naszego miasta na Wschód mówiły, że to jednak nie pomoc nadeszła, lecz nowa okupacja…
***
Autor pisze dalej, że okupanta ze wschodu nazywali Rosjanie, Moskale, bolszewicy, kacapy i „czubaryki” (to ostatnie z powodu ostro zakończonych czapek – budionnówek). I wspomina rosyjską piosenkę tri tankisty, tri wesełych druga… przerobioną na ukraińskie jichały tankisty, ne mały co isty, a za nimi bosyj komandir…
Polecamy te ciekawe wspomnienia. Autor, fizyk i matematyk, był po wojnie nauczycielem w Biłgoraju. Zmarł w 2014 r. we Wrocławiu.
S.M.
Adam Wodziński-Rottenberg,
„Mój Lwów. Wspomnienia z lat 1939-1944”,
Oficyna Wydawniczo-Poligraficzna ADAM,
Warszawa 2015






