Niewiele jest opisów dramatycznych wydarzeń września 1939 r. we Lwowie. Jeden z nich otrzymaliśmy od p. Arkadiusza Wieczorkowskiego. Jak powiedział, przypadkiem znalazł relację swojego taty Romualda Wieczorkowskiego, urodzonego we Lwowie w 1926 r., zamieszkałego przy ul. Batorego 3a.

Ul. Stefana Batorego (obecnie Kniazia Romana), zdjęcie z okresu I wojny światowej
Bylem uczestnikiem wojny w1939r od początku jej dni, po zgłoszeniu się jako ochotnik do Oddziałów Samoobrony Lwowa i złożeniu przysięgi 2 września 1939 . Dowódcą był gen. Januszajtis, a moim dowódcą był p.por. Andrzej Szalawski, świadkami jeszcze mogą być Bronisław Rakowski, Eustachy Kuch, Bronisław Łukowski, prof. Krechowiecki – wspomina mnie w swoich pamiętnikach.
Pluton, w którym służyłem, brał udział w walkach pod Janowem k/Lwowa, skąd po otrzymaniu rozkazu dostarczania dokumentów do sztabu gen. Langnerowi, przedarłem się do Lwowa wykonując otrzymany Rozkaz. We Lwowie brałem udział w walkach ulicznych na przedmieściach ul. Grochowska w dzielnicy Kulparków, gdzie na ochotnika zgłosiłem się do zniszczenia gniazda niemieckiego CKM. Wykonując zadanie zostałem lekko ranny w głowę i rękę. Po walce zostałem wezwany ze Sztabu Obrony Lwowa do mjr. Berki, z którym udałem się do gen. Langnera. Obecni tam byli gen. Sosnkowski, mjr. Berka i adiutant gen. Langnera , nazwiska nie znam. Podczas wizyty otrzymałem krótki karabin 5-cio strzałowy w zamian karabinu francuskiego/ bardzo długi, oraz po ustnej pochwale zostałem poinformowany że jest przygotowany wniosek o nadanie Orderu Virtuti Militari za dostarczanie dokumentów i wysadzenie gniazda CKM, a na zakończenie poinformowano mnie że zostaję przydzielony jako goniec do mjr Berki.

Major Wacław Berka
Jako goniec byłem do dyspozycji mjr Berki do jego śmierci, umarł na moich rękach podczas próby spotkania się z Niemcami [autor wspomnień napisał błędną informację – mjr Berka nie zmarł, niżej opisujemy jego losy – przyp. red.] wraz z łącznikiem rosyjskim. Pomimo białych flag Niemcy otworzyli ogień zabijając Rosjanina i ciężko raniąc mjr Berkę. Celu spotkania nie znałem, a było to w rejonie za Zieloną Rogatką w kierunku Dawidowa. Wróciłem do sztabu z dokumentami zabranymi od mjr Berki. Sztab w tym czasie przygotowywał się do ewakuacj . Dokumenty zwróciłem osobiście gen. Langnerowi, który popatrzył na mnie i powiedział „Ty musisz zostać tutaj, bo nasze losy tam gdzie idziemy są nieznane,”. Zostałem w pustym budynku sam. Wieczorem przybył gen. Januszajtis, chwilę porozmawiał i udał się do Hotelu Georga, gdzie został internowany przez wojska rosyjskie.
Pozostając we Lwowie samorzutnie z kolegami zbieraliśmy broń i amunicję pozostawioną przez Wojsko Polskie Po wkroczeniu wojsk rosyjskich w wyniku donosu zostałem wraz z bratem Marianem aresztowany przez NKWD. Brat został skazany na 15 lat a mnie po ciężkich pobiciach zwolniono [ze względu]na wiek . W 1941 roku po wkroczeniu Niemców do Lwowa zostałem aresztowany przez gestapo w wyniku donosu . Resztę wojny spędziłem w KL Stutthof.
***
Wiadomo, że mjr Wacław Berka brał udział 19 września w rozmowach z oficerami Armii Czerwonej jako tłumacz oraz wyznaczony na oficera łącznikowego do dalszych rozmów. Dostał się w dniu następnym do niewoli niemieckiej, ale zbiegł z niej po kilku dniach i przedostał się do Warszawy. Od października 1939 działał w konspiracji jako szef Oddziału II kolejno Dowództwa Głównego Służby Zwycięstwu Polski, Komendy Okupacji Niemieckiej i Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej. 1 lipca 1940 r. rozkazem L.1/BP awansował do stopnia podpułkownika. W listopadzie 1943 r., gdy przebywał na leczeniu w otwockim sanatorium, został aresztowany, a następnie poddany śledztwu. Przebywał w ścisłej izolacji na Pawiaku, gdzie był torturowany. Został przewieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen i tam w sierpniu 1944 zamordowany.
opr. S.M.
Zdjęcia domena publiczna i Wikipedia






