W bardzo ciekawych „Wspomnieniach” Aleksandry Piłsudskiej, żony marszałka, wrześniowi 1939 r. poświęcony jest jeden, pierwszy rozdział. Bardzo dobrze oddaje on nastrój tamtych dni. Z bombardowanej Warszawy przejechała do Wilna.

Aleksandra i Jóżef Piłsudscy z córkami marszałka, Jadwigą i Wandą
Jak pisała, 16 września pojawiły się w Wilnie niemieckie ogłoszenia („afisz na murze”), że następnego dnia do miasta wkroczy Wehrmacht. „Dzień następny, niedziela siedemnastego wrześni, przeszedł w atmosferze nieznośnej niepewności. Byliśmy przygotowani na nowe naloty, tymczasem w powietrzu panowała cisza. Do wieczora na próżno czekaliśmy ma wiadomości; wszystkie linie telefoniczne z innymi miastami były przecięte. Wreszcie przyszła ta fantastyczna, jak nam się wydawało, wieść: Rosjanie przekroczyli granicę”.
Całą dobę pojawiały się „najdziksze pogłoski”, np. ta, że Sowieci przychodzą Polsce na pomoc. „Dopiero w poniedziałek władze wojskowe i cywilne Wilna dowiedziały się prawdy. Rosję ogłoszono za napastnika. Pułki graniczne otrzymały rozkaz wszczęcia działań wojennych. Ale walka na dwa fronty była niemożliwa”.
Aleksandra Piłsudska chciała pozostać w Wilnie, ale „wojewoda wileński Maruszewski nalegał na pośpiech”. Namawiała więc na wyjazd członków rodziny, także brata marszałka Piłsudskiego, jana. „Nie zgodził się. Twierdził, że bolszewicy zmienili się, sąnarodem demokratycznym i pozwolą mu mieszkać w Wilnie, w najgorszym razie każą mu wyjechać do Rosji”.
Opisywała dalej: „Zaczęło się ściemniać, kiedy dojechaliśmy do granicy litewskiej. Po raz ostatni spojrzałam na polską ziemię, myśląc ze smutkiem, że dwadzieścia lat naszej niepodległości minęło jak sen”. A „drogi na Litwie ciemne były od wojsk, które przekroczyły granicę. Mijaliśmy pułki piechoty, ledwie posuwające się z ogromnego znoju, oddziały kawalerii na zmordowanych koniach i setki rannych w ambulansach, na ciężarówkach i chłopskich furach”.
Z Kowna Piłsudska przejechała do Rygi, a potem samolotem poleciała do Sztokholmu. Stamtąd trafiła do Londynu. „Dolatując do Anglii, po raz pierwszy od opuszczenia Warszawy miałam czas pomyśleć o przyszłości i uświadomić sobie, że jestem na wygnaniu, bez domu, bez kraju, a droga w przyszłość jest ciemna i niepewna”…
***
Na emigracji Aleksandra Piłsudska brała udział w akcjach charytatywnych, wstąpiła do Ligi Niepodległości Polski i zaangażowała się w działalność Instytutu Józefa Piłsudskiego, w którym kierowała sekcją badań historycznych, upowszechniającą wiedzę o działalności kobiet na rzecz niepodległości Polski. Zmarła 31 marca 1963 r. Została pochowana na cmentarzu North Sheen. 28 października 1992 r. jej prochy zostały złożone w grobowcu rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (kwatera 6-2-29).
Komentując jej wspomnienia warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Wojsko w Wilnie miało stałę połączenie (jeśli nie telfoniczne, to tzw. juzowe, czyli aparatem Hughesa) z Grodnem i ze strażnicami Korpusu Ochrony Pogranicza. Nad granicą oczywiście nie było żadnych polskich pułków, lecz nieliczne pododdziały. Podobnie zresztą na Litwę nie przeszły „pułki piechoty”, bo ich w Wilnie nie było. Na Litwę trafiło 13 tys. polskich żołnierzy i 25 tys. cywilów. Jan Piłsudski został aresztowany w Wilnie przez NKWD i wywieziony na moskiewską Łubiankę. Uwolniony w wyniku układu Sikorski-Majski latem 1941 r., ewakuowany z ZSRR. Od 1941 r. na emigracji w Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł 21 grudnia 1950 r. w szpitalu polskim w Penley na zawał serca.
Jan Sokolnicki
Zdjęcie: Wikipedia






