Jesteś tutaj:

Rok: 2021

Pamięć o zsyłkach na Sybir

Białystok był jednym z miast, które zostały szczególnie doświadczone przez sowieckie represje. 17 września 2021 roku, w Światowy Dzień Sybiraka i 82. rocznicę agresji ZSRR na Polskę, w Białymstoku otwarte zostało Muzeum Pamięci Sybiru.

Siedziba muzeum

To najważniejsza data w kalendarzu sybirackim. Po wielu latach starań, zostało otwarte muzeum poświęcone pamięci ofiar rosyjskich i sowieckich represji. Jest to jedyna placówka w kraju opowiadające historię polskiej obecności na Sybirze – od carskich zsyłek w głąb Rosji, po represje i zbrodnie sowieckie, w tym deportacje na Syberię i do Kazachstanu. Przedstawione w muzeum dzieje Sybiru i Kresów są nierozerwalnie splecione z losem milionów Polaków. Muzeum zebrało ponad pięć tysięcy eksponatów i pamiątek po Sybirakach.

W uroczystości otwarcia Muzeum wzięli udział między innymi prezydent RP Andrzej Duda, były prezydent Bronisław Komorowski, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski oraz Sybiracy i ich rodziny. Na oficjalnej stronie internetowej muzeum możemy przeczytać: „Naszą misją jest badanie i upamiętnianie historii ludzi rzuconych przez los w olbrzymią otchłań rozciągającą się między górami Ural a Oceanem Spokojnym, w otchłań ludzkiego upadku i nieludzkiej wręcz siły przetrwania: gdzieś między Syberię a Sybir. Poprzez pryzmat losów Polaków i innych obywateli wielonarodowej Rzeczypospolitej pokazujemy uniwersalne prawdy o ludzkim okrucieństwie i o braterskiej sile przetrwania, o ideologicznym szaleństwie totalitaryzmów i o podstawowych wartościach moralnych wypracowanych przez cywilizację”.

Muzealna rampa kolejowa

Podczas czterech wielkich deportacji zorganizowanych w latach ‘4. XX wieku, na Syberię i do Kazachstanu wywieziono kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Białegostoku i jego okolic. Praktycznie co piąty Białostoczanin „znikł” ze swego mieszkania, kamienicy, podwórka, ulicy, skweru… „Niemal każda rodzina została dotknięta sowieckimi prześladowaniami” – czytamy na stronie Muzeum Pamięci Sybiru.

Ponad 90 proc. eksponatów, które udało się zgromadzić, to darowizny. – One, na pierwszy rzut oka, nie są jakieś wyjątkowe. To kartka papieru, stara chustka, obity garnek. Natomiast wyjątkowa jest opowieść, która się za każdą z tych rzeczy kryje. Jeden z ostatnich eksponatów, który otrzymaliśmy, to skrzypce rodziny Jąkałów. Zesłaniec dostał je w 20-leciu międzywojennym od swojego ojca. Kiedy został aresztowany i musiał w pośpiechu spakować się na Syberię, zabrał ze sobą skrzypce. Ten instrument przez cały czas był z jego rodziną. One nie zostały wymienione ma żywność, a proszę pamiętać, że ludność na Syberii bardzo głodowała. Te skrzypce wróciły do Polski, były używane jeszcze przez wiele lat. Kilka miesięcy temu potomkowie tego Zesłańca przekazali nam ten instrument – tak o powstałym Muzeum Pamięci Sybiru opowiada jego dyrektor prof. Wojciech Śleszyński. – W Białymstoku był ważny węzeł kolejowy. To tutaj przywożono zesłańców z całego regionu i wywożono dalej na Wschód. Dokładnie w tym miejscu, z którego odchodziły pociągi, znajduje się Muzeum Pamięci Sybiru. Gdy wchodzimy na jego teren, to już samo miejsce krzyczy, już samo miejsce opowiada historię – dopowiada prof. Śleszyński.

Muzeum Pamięci Sybiru to trzykondygnacyjny kompleks przy ulicy Węglowej. Wystawa ma charakter narracyjny. Pierwsza część wystawy jest ciemna, mroczna, natomiast druga charakteryzuje Sybir – jest jasno, biało jak śnieg, charakteryzując geograficzną Syberię. W tle słychać szelest mroźnego wiatru i trzask stąpania po twardym śniegu. Wystawa zawiera liczne elementy multimedialne, zawierające krótkie opowieści ocalonych Sybiraków, kroniki filmowe z okresu międzywojennego, rozbudowany kalejdoskop fotografii. Jest też wyjaśnienie różnicy między słowami „Sybir” i „Syberia”, gdzie Syberia to nazwa geograficzna, a Sybir to miejsca zsyłek, obejmujące szerszy obszar.

Ekspozycja muzealna

W muzeum znajdują się takie eksponaty jak aparat fotograficzny, okulary, sweter, pluszowa zabawka oraz wiele innych oryginalnych i autentycznych przedmiotów zabranych przez Sybiraków z ich domów w momencie deportacji, a także między innymi forma do wypieku chleba, worek transportowy jednego z żołnierzy Armii Andersa, oryginalny motocykl Sokół 600. Jest również zabytkowy wagon, którym wywożono ludzi na Sybir. W Muzeum znajduje się także Memoriał Zbrodni Katyńskiej, przypominający o związku z Sybirakami, a ofiarami zbrodni Katyńskiej.

Ekspozycja muzealna

Na metalowych płytach utrwalone są imiona i nazwiska osób, które zginęły w Katyniu. W tym miejscu znalazły się eksponaty z Muzeum Katyńskiego. W muzeum oprócz wystawy stałej, organizowane są wystawy czasowe oraz ciekawe wydarzenia, tj. pokaz mody i rowerów zabytkowych z okresu przedwojennego lub „śniadanie kresowe” –dania i przekąski przygotowane według tradycyjnych receptur.

Karolina Guz

Zdjęcia uzyskane dzięki uprzejmości Muzeum Pamięci Sybiru

Kuty – ostatnia stolica II Rzeczpospolitej

W okresie międzywojennym Kuty nad Czeremoszem były ważnym, pogranicznym miastem. To tu znajdował się najważniejszy most na trasie z Polski do Rumunii. Dziś jest to senne i mocno zaniedbane miasteczko, położone z dala od głównych szlaków.

Rynek w Kutach

Liczą około 4 tys. mieszkańców, głównie Ukraińców, choć w przeszłości żyło tu wielu Żydów, Ormian i Polaków. Żydów podczas wojny wymordowali Niemcy; spora grupa Ormian i Polaków zabita została podczas zorganizowanego przez UPA w 1944 r. pogromu – w efekcie większość pozostałych mieszkańców miasta tych narodowości opuściła Kuty.

W połowie września 1939 r. rząd RP postanowił przenieść siedzibę z Łucka i okolic do rejonu położonego nad granicą rumuńską, od Zaleszczyk, przez Kuty, po Kosów. Wiceminister spraw zagranicznych Jan Szembek opisywał 15 września, iż „minister [spraw zagranicznych Józef] Beck wydał polecenie, by do Kut sprowadzić jedynie szefów misji, każdy najwyżej z jednym urzędnikiem. (…) Minister postanowił również, by biura ‘sztabu ścisłego’ umieszczone zostały w dwóch pokojach domu gminnego w Starych Kutach, położonych kilkaset kroków od willi, w której się minister ulokował. Pozostałe biura MSZ postanowiliśmy przenieść do gmachu sądu, z wyjątkiem wydziału prasowego, którzy otrzymał lokal w  Dyrekcji Lasów”.

17 września Sowiety zaatakowały Polskę. Premier Felicjan Sławoj-Składkowski pisał we wspomnieniach, że wiadomość ta dotarła do niego bardzo późno: „Dopiero godzina dziesiąta rano przyniosła straszną wiadomość, której na razie wierzyć nie chcieliśmy. Wojska sowieckie przeszły granicę naszą czołgami i, po złamaniu oporu oddziałów Korpusu Ochrony Pogranicza, posuwają się na zachód (…).  Telefonuję do Załucza o konieczności natychmiastowego przejazdu Pana Prezydenta do Kut, spod eksponowanego na wschód Śniatynia, gdzie wkrótce mogą być bolszewicy”.

Dom, w którym najprawdopodobniej odbyła się ostatnia narada Mościckiego, Składkowskiego, Rydza-Śmigłego i Becka

Po południu 17 września w Kutach odbyła się narada z udziałem prezydenta Ignacego Mościckiego, premiera Sławoja Składkowskiego, marszałka Rydza-Śmigłego i ministra Becka. Sławoj Składkowski pisał: „W czasie narad otrzymuję telefon od dyr. Żyborskiego: Starosta ze Śniatynia meJduje, że wojska sowieckie doszły do Śniatynia i zajęły przejście graniczne do Rumuna; bariera została opuszczona i wszelki ruch graniczny wstrzymany. Na północ od Śniatynia czołgi i wojska sowieckie posuwają się dalej w kierunku zachodnim. Nie ma więc wątpliwości, że bolszewicy mogą być jeszcze dzisiaj w Kołomyi, a nam pozostaje tylko jedna wolna droga graniczna do sojuszniczej Rumunii, przez Kuty – most na Czeremoszu – Wyżnicę. Wobec tej sytuacji zapada uchwała przejścia tej nocy z wszystkimi formacjami wojskowymi do Rumuna, celem dalszego przejazdu do Francji”.

Dziś mostu, którym przechodzili do Rumunii, już nie ma – jest inny, położony kilkaset metrów dalej. Tylko Czeremosz pozostał ten sam. Z centrum miasta do mostu jest dość daleko – można tam dotrzeć albo skrótem, przez zapuszczone przedmieście, albo idąc lub jadąc do większej drogi.

O dawnych czasach przypomina kościół rzymskokatolicki. W niedziele na mszę przychodzi tu kilkadziesiąt osób, w tym Polacy oraz bardzo już nieliczni Ormianie. Szkoda, że nie ma żadnego śladu po dniach 14-17 września 1939 r., ani tu, ani w nieodległym Kosowie, gdzie mieściła się większość urzędów. O tamtych wydarzeniach bardzo mało kto już pamięta, a niewielu w Kutach o nich słyszało…

Tekst i zdjęcia: Piotr Kościński

Stalin winien klęski Polski

Propaganda komunistyczna dowodziła, że zajęcie ziem wschodnich RP przez Rosję sowiecką nie miało istotnego znaczenia dla losów wojny polsko-niemieckiej. Wojsko Polskie przegrało zanim sowieckiej dywizje przekroczyły polskie granice. Dziś jeszcze rosyjska propaganda przekonuje, że Stalin podpisując sojusz z Hitlerem nie miał wyjścia, bowiem władze polskie nie chciały sowieckiej pomocy, a same przemyśliwały jak wraz z Hitlerem napaść ZSRR. Stalin też wiedział bardzo dobrze, że bez sojuszu z nim Hitler nie odważy się napaść na Polskę i to Hitlerowi umożliwił. Warto pamiętać, że gdyby nie było paktu Ribbentrop-Mołotow to Hitler nie napadłby na Polskę i wojna by nie było!

Stalin ściska dłoń szefowi niemieckiej dyplomacji Joachimowi von Ribbentropowi

Więcej „Stalin winien klęski Polski”

Żołnierze Września w niewoli sowieckiej – cz. II

(ok. 24 X 1939 do 5 III 1940)

Polscy żołnierze w sowieckiej niewoli

Na początku listopada 1939 roku w trzech obozach specjalnych NKWD wykrystalizowała się sytuacja, którą znamy z historii podręcznikowej i która nie uległa zasadniczej zmianie aż do zagłady polskich jeńców. I tak, w Starobielsku i Kozielsku umieszczono odpowiednio ok. 3900 i 4700 osób z odchyleniami nie przekraczającymi 120, przy czym zarzucono pierwotny plan skierowania generałów i pułkowników do Starobielska, niższych oficerów natomiast do Kozielska. Zrealizowano jednak inny zamysł, mianowicie by trzeci, najliczniejszy obóz ostaszkowski pozostał miejscem odosobnienia  dla funkcjonariuszy policyjno-żandarmeryjnych oraz pracowników wywiadu, upatrując w nich najbardziej nieprzejednanych wrogów władzy ludowej.

Więcej „Żołnierze Września w niewoli sowieckiej – cz. II”

„Iwaś” – filmowa broń ofensywna

Wszystko może być bronią – mówią instruktorzy krav-magi. Śmiech niewątpliwie jest bronią. Bronią niezwykle skuteczną. Bronią tych, którzy nie mają żadnej innej (vide piosenki warszawskiej ulicy z okresu okupacji hitlerowskiej czy choćby dowcipy polityczne, pomagające przetrwać absurdy komunizmu – i nie tylko). Ale śmiech może być także bronią zwycięzców, służącą do pognębienia przeciwnika. Może być również narzędziem służącym do wzbudzenia we własnych szeregach pogardy dla pokonanych. A niewiele jest rzeczy równie zabawnych, co dobrze zrobiony film rysunkowy. Dlatego też Iwan Iwanow-Wano (1900-1987) – pionier sowieckiego kina animowanego, autentycznie zdolny reżyser i scenarzysta filmów rysunkowych, w roku 1940 stworzył „Iwasia”.

Więcej „„Iwaś” – filmowa broń ofensywna”

Stanisława Lema doświadczenie dwóch totalitaryzmów

Wojenne losy Stanisława Lema stanowią doskonałą ilustrację dla modnej ostatnio narracji, która miast traktować okupację niemiecką i sowiecką rozłącznie, akcentuje fakt, iż w czasie wojny oraz bezpośrednio po jej zakończeniu większość Polaków doświadczyła obu –  w związku z czym zetknęła się ze złem i nazizmu, i komunizmu.

Jedno z bardziej znanych zdjęć Lema

Więcej „Stanisława Lema doświadczenie dwóch totalitaryzmów”

Czego się uczą białoruscy studenci…

Polska przedwojenna prześladowała Białorusinów, ale na szczęście 17 września 1939 r. pozwolił na zjednoczenie Białorusi w jednym państwie. A od trzydziestu lat Polska usiłuje zająć zachodnią Białoruś. Tego uczą się studenci Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Technologicznego w Mińsku. Dowiadują się też, że pakt Ribbentrop-Mołotow – w rocznicę podpisania którego publikowany jest ten artykuł – był dla ZSRR koniecznym „manewrem politycznym”.

Siedziba BGTU w Mińsku

Więcej „Czego się uczą białoruscy studenci…”

Do góry