Znany białoruski historyk dr Ihar Melnikau, którzy publikował swoje artykuły także na naszym portalu, wydał książkę „Linia Piłsudskiego. Zatrzymać Czerwony Blitzkrieg”. Opisuje ona historię budowy polskich fortyfikacji stałych na dawnej granicy Polski z ZSRR na Wileńszczyźnie i Polesiu w latach 30. XX wieku. Przypomnijmy, że dr Melnikau w 2024 r. został skazany na 4 lata kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Oskarżono go o „wspieranie działalności ekstremistycznej”. Podstawą był wywiad dla „Euroradia”, jakiego historyk udzielił w styczniu 2022 r. podczas pobytu w Polsce. Po apelacji karę skrócono do 2 lat, które odsiedział; wyszedł na wolność w 2025 r., mieszka obecnie w Polsce.

Inwentaryzacja spuścizny niemieckiej
W 1926 r. utworzono Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych, który rozpoczął badania terenów przygranicznych, w tym na wschodzie, w celu ustalenia obszarów nadających się do budowy fortyfikacji. Tak zwany korytarz wileński, dzięki rozciągłości granic (województwo Wileńskie graniczyło z ZSRR na Wschodzie, z Łotwą na Północy oraz z Litwą na Zachodzie) stwarzał problemy w sprawie mobilizacji w strefie przygranicznej. Obszar Wileński jest bodaj najtrudniejszy do obrony, chociażby przy pomocy ufortyfikowania go. W samej rzeczy jest to duży teren, który z północy na południe do linii Grodno-Słonim-Pińsk ma długość przeszło 300 km przy szerokości dochodzącej na południu do 200 km. Oprócz tego narażony jest na natarcie od Wschodu od strony Rosji w kierunku Połock i Mińsk. Z zachodu trzeba się liczyć z jednoczesnym uderzeniem Litwinów, prawdopodobnie wspomaganych przez Niemców. Jedynie od północy można liczyć jeśli nie na pomoc to w każdym razie na przyjazny stosunek ze strony Łotyszy. Najgłówniejszym i najsilniejszym wrogiem w tym obszarze będą Rosjanie. […] Od wschodu należałoby przeprowadzić ciągłe linie obronne z przeprawami w tych miejscach, gdzie miejscowość nie tylko nie sprzyja działaniom większych sił nieprzyjacielskich, ale jest wręcz niedostępna. Od strony zaś zachodu budowanie linii ciągłych obronnych nie jest wskazane, wystarczy mieć pewną ilość punktów oporowych, przewidując, że jeśliby trzeba było w pewnych okolicznościach bronić się od strony zachodu, to nie można liczyć na znaczniejsze siły nacierające, tak jak to ma miejsce na wschodzie. Przy takim zorganizowaniu terenu, wojska nasze mogłyby z powodzeniem działać na dwa fronty i nie potrzeba by było choć czasowo oddawać części terenu w ręce nieprzyjaciela”,- zaznaczał w odczycie wygłoszonym 20 czerwca 1930 r. w Sali Kasyna Oficerskiego Sztabu Głównego generał brygady, inżynier J. Burhardt.

Polskie pozycje obronne na Wileńszczyźnie miały być oparte na byłych umocnieniach niemieckich z czasu Wielkiej wojny 1914-1918. Pozycje dywizji niemieckich na Froncie Wschodnim na Białorusi stanowiły głęboką linię obrony, przeznaczoną jedynie do utrzymania zajętych terenów i powstrzymania przeciwnika podczas, tzw. wojny okopowej. Zmiana strategii w trakcie Wielkiej Wojny na Froncie Wschodnim (brak działań ofensywnych) oraz ciągłe ostrzały artyleryjskie zmusiły obie strony do zmiany taktyki działania. Rozpoczęto budowę obiektów bojowych, obserwacyjnych, arsenałowych i ogniowych. Powstały w ten sposób liczne węzły obronne w postaci schronów bojowych, bojowo-obserwacyjnych, mieszkalnych. Ich maskowaniem zajmowały się kompanie saperów. Od wsi Serwecz (obecnie rej .korelicki Białorusi) do wsi Wiszniewo (rej. Wołożyński) znajdowały się pozycje niemieckich 9. i 12. Armii. Duży las Puszczy Nalibockiej na wschodzie i bagniste lewobrzeże Berezyny Zachodniej i Niemna na zachodzie tej pozycji – nie sprzyjały manewrom taktycznym i prowadzeniu aktywnych działań bojowych. Był to jeden z najspokojniejszych odcinków rosyjsko – niemieckiego Frontu Wschodniego Wielkiej wojny 1914-1918. Znajdowała się tu także niemiecka tyłowa pozycja „Niemen” („Njemenstellung”).W sektorze Wiszniewo-Krewo (dziś to są rejony Wołożyński, Oszmiański, Smorgoński Białorusi) w latach 1916-1917 znajdowały się 83. i 89. – niemieckie dywizje piechoty oraz 11. i 16. – dywizje Landwehry, sformowane na terenie Prus. Pozycje niemieckie w rejonie Krewo – Smorgonie – Zanarocz w latach 1916-1917 zajmowały niemieckie dywizje piechoty i kawalerii sformowane w Prusach, Alzacji-Lotaryngii, Austro-Węgrach, Saksonii i Wielkiego Księstwa Meklemburgii-Schwerin (58. Dywizja Piechoty, 75. i 80. Dywizje Rezerwowe, 121. Dywizja Piechoty, 9. Dywizja Kawalerii, 9. Brygada Piechoty Landwehry, 10. Dywizja Piechoty Lanwehry, 123. Dywizja Piechoty, 46. Dywizja Piechoty Landwehry, 3. Dywizja Rezerwy, 24. Dywizja Piechoty, 14. Dywizja Piechoty Landwehry, 79. Dywizja Rezerwy, 226. Dywizja Piechoty). W tym rejonie wojska niemieckie zbudowały znaczną liczbę długoterminowych umocnień obronnych, które w okresie międzywojennym aktywnie badali saperzy i inżynierowie Wojska Polskiego.
W 1931 r. Dowództwo Wojska Polskiego przeprowadziło inwentaryzację niemieckich fortyfikacji z okresu I wojny światowej, od granicy z Łotwą do granicy z Rumunią. Około 2,5 tys. obiektów uznano za nadające się do modernizacji i wykorzystania. Zaznaczmy, że badanie możliwości ufortyfikowania terenów na granicy wschodniej II RP prowadzili Inspektorowie armii za pomocą służby inżynierno-fortyfikacyjnej.
Oprac. S.M.






