„Szosa zaleszczycka” ma się doskonale…

17 września 1939 r. o świcie Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Opór stawiły jej strażnice Korpusu Ochrony Pogranicza, ale wiadomo było, że nie zdołają powstrzymać setek tysięcy żołnierzy i czołgów. Po południu prezydent i rząd, znajdujący się w Kutach nad Czeremoszem, postanowili przekroczyć rumuńską granicę. I ta decyzja do dziś budzi dramatyczne wręcz emocje.

Widać to choćby na stronie „Lwów 1939” na Facebooku. Strona ta, prowadzona przez Fundację Joachima Lelewela, dotyczy przede wszystkim tworzenia filmu o obronie Lwowa we wrześniu 1939 r., ale publikowane tam wpisy dotyczą zarówno samego Lwowa i postaci z nim związanych, jak i szerzej, miejsc i wydarzeń związanych z sowiecką agresją. Dwa wrześniowe posty dotyczyły mostu w Kutach – a więc głównej drogi ewakuacji rządu, wojska i cywilów do Rumunii, a także „szosy zaleszczyckiej”, wymyślonej za PRL trasy „ucieczki” rządu i „sanacyjnych elit”. W rzeczywistości Zaleszczyki były za blisko sowieckiej granicy, by rząd mógł tam bezpiecznie stacjonować.

Oprócz ciekawych, rzeczowych komentarzy, stronę „Lwów 1939” zalały wpisy absurdalne, po części z pewnością rosyjskich trolli. Doskonałym przykładem tych ostatnich jest komentarz „Małgorzaty Wojtaś”: To znaczy Rosjanie wkroczyli jak rząd spieprzyl za granicę. Oczywiście, było dokładnie odwrotnie, najpierw Sowieci weszli do Polski, potem rząd wyjechał do Rumunii. Ale twierdzenia, że „Polski już nie było” więc Sowieci mogli (i powinni!) wkroczyć na terytorium RP, to znana od dawna propaganda, zarówno sowiecka, jak i współczesna, rosyjska. Ale jak zauważył inny komentator, „Małgorzata Wojtaś” to „rosyjski troll, a właściwie bot. 50 000 postów w 5 lat. Żaden człowiek nie dałby rady pisać dzień w dzień”. Faktycznie, blisko 30 postów codziennie, bez żadnej przerwy, to jednak pewna przesada…

Pojawiły się komentarze pisane dziwną polszczyzną: I tak oto w chwili kiedy Polska przebywała rządu oni po prostu zwiali za stawiając kraj. I pozornie jasne i słuszne, jak ten: Można też było iść się bić , za ojczyznę. I tak do rządzenia się nie nadawali. Czyli prezydent, premier i ministrowie powinni rzucić swoje urzędy i chwycić za broń – a Polska dzięki temu wygrałaby wojnę?

Albo: rządy sanacyjne to karierowicze i etatyści słabego umysłu. Ne potrafili Polski ustrzec przed wojną. Zamiast zostać w kraju i złagodzić skutki wojny to woleli uciec. Ciekawe, jak pozostanie w Polsce prezydenta Mościckiego i premiera Sławoja-Składkowskiego złagodziłoby skutki wojny…

Interesujący jest przykład reakcji na stwierdzenie, że gdyby prezydent, premier i ministrowie nie wyjechali do Rumunii, to po prostu zostaliby zaaresztowani przez Sowietów, a potem czekałby ich łagier lub po prostu śmierć: Jeśli ma Pan w zanadrzu jakiś precedens – fakt aresztowania i umieszczenia w łagrze jakiejś głowy zaanektowanego przez Sowiety państwa to proszę go przytoczyć, a nie snuć tutaj pseudohistoryczne fantasmagorie. Jak chce Pan innych uczyć historii to proszę najpierw oduczyć się wybiórczego traktowania faktów a la Macierewicz i pokazywania tylko jednej strony wydarzeń.

Autor tego wpisu lekceważąco podszedł do faktu aresztowania prezydenta Lwowa Stanisława Ostrowskiego i żądał dalszych dowodów, twierdząc, że Ostrowski był ważniejszy od Mościckiego (?!). Odpowiedź administratora strony „Lwów 1939” była prosta: premier Litwy Antanas Merkys, po ucieczce prezydenta Smetony formalnie przejął obowiązki prezydenta i pod naciskiem Sowietów mianował premierem Justasa Paleckisa (który stworzył marionetkowy rząd). Próbował uciec do Szwecji, ale został aresztowany przez NKWD w lipcu 1940 roku i deportowany do Saratowa. Zmarł w łagrze we Włodzimierzu w 1955 roku. MSZ Litwy Juozas Urbšys, aresztowany wraz z żoną w lipcu 1940 roku i wywieziony do Tambowa. Spędził wiele lat w sowieckich więzieniach i łagrach (w tym w osławionym więzieniu we Włodzimierzu). Przeżył i pozwolono mu wrócić na Litwę dopiero w 1956 roku. Zmarł w Kownie w 1991 roku, dożywając niepodległości Litwy. Szef MSW Kazys Skučas został aresztowany, wywieziony do Moskwy i rozstrzelany w więzieniu na Łubiance w lipcu 1941 roku…

Ale na to odpowiedzi już nie było…

Piotr Kościński