We wrześniu 1939 r. wyjechali z Polski, uciekając przed Niemcami, także literaci i poeci. Julian Tuwim i Antoni Słonimski mieli się czego obawiać: obydwaj pochodzenia żydowskiego, nie kryjący swej wrogości do Hitlera i nazistowskich Niemiec.
17 września 1939 r. o świcie Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Opór stawiły jej strażnice Korpusu Ochrony Pogranicza, ale wiadomo było, że nie zdołają powstrzymać setek tysięcy żołnierzy i czołgów. Po południu prezydent i rząd, znajdujący się w Kutach nad Czeremoszem, postanowili przekroczyć rumuńską granicę. I ta decyzja do dziś budzi dramatyczne wręcz emocje.
Widać to choćby na stronie „Lwów 1939” na Facebooku. Strona ta, prowadzona przez Fundację Joachima Lelewela, dotyczy przede wszystkim tworzenia filmu o obronie Lwowa we wrześniu 1939 r., ale publikowane tam wpisy dotyczą zarówno samego Lwowa i postaci z nim związanych, jak i szerzej, miejsc i wydarzeń związanych z sowiecką agresją. Dwa wrześniowe posty dotyczyły mostu w Kutach – a więc głównej drogi ewakuacji rządu, wojska i cywilów do Rumunii, a także „szosy zaleszczyckiej”, wymyślonej za PRL trasy „ucieczki” rządu i „sanacyjnych elit”. W rzeczywistości Zaleszczyki były za blisko sowieckiej granicy, by rząd mógł tam bezpiecznie stacjonować.
Dlaczego został podpisany pakt Ribbentrop-Mołotow, czemu doszło do wybuchu II wojny światowej? W Rosji i na Białorusi odpowiedź na to jest prosta: winne są Francja i Wielka Brytania – oraz Polska. Ale może się okazać, że nie tylko…
Doc. Siergiej Aleksandrowicz na stronie BGU
Doskonałym przykładem jest wywiad z docentem Katedry Historii Słowian Południowych i Zachodnich na Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego (BGU) w Mińsku i doktorem nauk historycznych Siergiejem Aleksandrowiczem na kanale BiełTA na YouTube, opisany potem przez tą państwową, białoruską agencję prasową. Historyk ten powtarza niemal w niezmienionej formie twierdzenia z czasów ZSRR. Jest jednak kilka niespodzianek.
Wojenne losy opisuje w książce „Mój Lwów. Wspomnienia z lat 1939-1944” Adam Wodziński-Rottenberg. Poniżej fragment dotyczący sowieckiej agresji. Autor miał wówczas zaledwie osiem lat.
Powstały w 1973 r. i opowiadający o pierwszym polskim partyzancie podczas II wojny światowej film „Hubal” jest bardzo znany – w kinach obejrzało go 8 milionów widzów, a w telewizji i na YouTube może drugie tyle. Film rozpoczyna się sceną, w której na wiadomość o rozbiciu jednego ze szwadronów, dowódca pułku ułanów postanawia rozwiązać jednostkę. Major Henryk Dobrzański się temu sprzeciwił i walczył dalej, przyjmując pseudonim Hubal. Z kim walczył ten szwadron?…
Scena z filmu „Hubal” – siedzi ppłk. Jerzy Dąbrowski, z lewej mjr Henryk Dobrzański
W filmie nie ma o tym ani słowa, możemy więc sądzić, że Niemcy. Przyjrzyjmy się jednak losom samego majora Dobrzańskiego. Z chwilą wybuchu wojny był w stanie spoczynku. Po agresji Niemiec na Polskę szukał swojego przydziału. Po dotarciu do Białegostoku w pierwszych dniach września otrzymał funkcję zastępcy dowódcy 110 Rezerwowego pułku ułanów, formowanego od 4 września w Wołkowysku. Po agresji Sowietów na Polskę jednostka skierowana w kierunku Grodna.
Sowieci już od początku II wojny światowej myśleli o stworzeniu polskiej jednostki wojskowej i ewentualnie, kolaboracyjnego polskiego rządu. Tak dowodzi Krzysztof Jasiewicz w swym artykule „Operacja katyńska 1940 roku: kryteria selekcji zdobycznego kontyngentu ludzkiego na tle sowieckiej koncepcji ekspansji imperium”.
W „Nowej Europie Wschodniej” ukazał się interesujący artykuł o Białorusinach, którzy we wrześniu 939 r. walczyli z Niemcami w szeregach Wojska Polskiego. Ihar Melnikau, białoruski historyk, autor artykułu „Białorusini bronili Polski we wrześniu 1939 roku. Historia wymazała ich z pamięci”, pisał i na łamy Kresów 1939.
W bardzo ciekawych „Wspomnieniach” Aleksandry Piłsudskiej, żony marszałka, wrześniowi 1939 r. poświęcony jest jeden, pierwszy rozdział. Bardzo dobrze oddaje on nastrój tamtych dni. Z bombardowanej Warszawy przejechała do Wilna.
Aleksandra i Jóżef Piłsudscy z córkami marszałka, Jadwigą i Wandą
Prezentujemy fragmenty artykułu „Działania bojowe pułku KOP „Czortków” 17 września 1939 r. autorstwa dr. Andrija Rukkasa z Kijowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki, za jego zgodą.
Historia Flotylli Rzecznej Marynarki Wojennej, znanej w okresie międzywojennym jako Flotylla Pińska, należy do najbardziej niezwykłych kart dziejów Wojska Polskiego. Była to formacja unikatowa w skali Europy, przeznaczona do działań na rozległych, podmokłych terenach Polesia – obszarze określanym mianem „morza pińskiego”, obejmującym dorzecze Prypeci, Piny i Kanału Królewskiego. Działania Flotylli szczegółowo opisane zostały w artykule https://kresy1939.pl/blog/2026/02/12/wielkie-dni-bardzo-malej-floty/