W bardzo ciekawych „Wspomnieniach” Aleksandry Piłsudskiej, żony marszałka, wrześniowi 1939 r. poświęcony jest jeden, pierwszy rozdział. Bardzo dobrze oddaje on nastrój tamtych dni. Z bombardowanej Warszawy przejechała do Wilna.
Aleksandra i Jóżef Piłsudscy z córkami marszałka, Jadwigą i Wandą
Niewiele jest opisów dramatycznych wydarzeń września 1939 r. we Lwowie. Jeden z nich otrzymaliśmy od p. Arkadiusza Wieczorkowskiego. Jak powiedział, przypadkiem znalazł relację swojego taty Romualda Wieczorkowskiego, urodzonego we Lwowie w 1926 r., zamieszkałego przy ul. Batorego 3a.
Ul. Stefana Batorego (obecnie Kniazia Romana), zdjęcie z okresu I wojny światowej
Żeby zrealizować fabularyzowany film dokumentalny „Lwów 1939”, potrzebne są środki. Na początek zbieramy pieniądze na dotarcie do dokumentów dotyczących obrony Lwowa we wrześniu 1939 r., w tym zwłaszcza dotyczących generała W. Langnera i jego decyzji o kapitulacji przed Sowietami – oraz zrealizowania zdjęć podczas tradycyjnych, wrześniowych rekonstrukcji, ukazujących walki w 1939 r.
Wybuch antypolskiego powstania w Skidlu w powiecie grodzieńskim przedwojennego województwa białostockiego był jednym z najbardziej dramatycznych epizodów destabilizacji Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej w momencie agresji ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wydarzenia te były rezultatem głębokich napięć etnicznych oraz radykalnej ideologii komunistycznej, które uaktywniły się w warunkach załamania struktur państwowych.
Pocztówka ze Skidla, zapewne 1918 r. Fot. Wikipedia
Mała książeczka, chyba wydana własnym sumptem: „Życie i działalność kresowiaka” autorstwa Czesława Mirowskiego, z 2009 r. A w niej opisy wydarzeń z 17 września 1939 r. z polskiej granicy wschodniej.
O wywiezieniu polskiego złota do Rumunii napisano już sporo, powstał też film fabularny. Ale dużo mniej znana jest historia złota, które znajdowało się w Wilnie. 17 września 1939 r. realna stała się obawa, że trafi ono w sowieckie ręce.
Wojewoda wileński Artur Maruszewski – jeszcze jako wojskowy.
W rodzinnym Lwowie Jan Ernst stworzył jeden z najbardziej cenionych kwartetów wokalnych II RP. Występował z takimi sławami jak Hanka Ordonówną, współpracował też z „Wesołą Lwowską Falą”. Być może przed sowiecką niewolą w roku 1939 uratowała go druga pasja – geografia, w której ostrogi zdobywał u Eugeniusza Romera.
Jan Ernst w okresie studiów uniwersyteckich (1927-1932)
Każdy zakątek Polski ma wspomnienie z 1939 roku, które jest mniej lub bardziej znane w ogólnej świadomości całego narodu. Wydarzenie, jakim jest obrona Grodna, jest przykładem na to, jak wiele bohaterskich czynów nie znajduje miejsca we współczesnej publicystyce. Artykuł ten ma za zadanie to zmienić, przedstawiając historię człowieka – Romana Sawickiego – który odegrał w życiu swojej małej ojczyzny bezcenną rolę, tym samym zapisując się na kartach polskiej historii.
Politykom polskim przed 23 sierpnia 1939 r. wydawało się niemożliwe zawarcie sojuszu między III Rzeszą a ZSRR, zwanego popularnie Ribbentrop-Mołotow. Zbyt silne było w Polsce przekonanie, że przecież Hitler doszedł do władzy pod hasłem walki z komunizmem, a następnie stworzył oś antykominternowską, do której nota bene pragnął włączyć również Polskę.
Cała polityka Niemiec była więc skierowana przeciwko ZSRR. A jednak 23 sierpnia zawarto nie tylko pakt o nieagresji, ale podpisano także tajny protokół zawierający podział ziem polskich, czyli faktycznie IV rozbiór państwa polskiego.
Porozumienie ze Stalinem umożliwiło Hitlerowi rozpoczęcie 1 września 1939 agresji na Polskę. Dobrze wiedział, że w tej wojnie zostanie wsparty przez Józefa Stalina.
Zgodnie z zapowiedzią publikujemy fragment wspomnień premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego z 17 września 1939 r. Pochodzą z książki „Nie ostatnie słowo oskarżonego”.
Premier Felicjan Sławoj Składkowski przybywa na posiedzenie Sejmu w maju 1939 r., by wysłuchać expose ministra spraw zagranicznych Józefa Becka po zerwaniu przez Niemcy paktu o nieagresji z Polską.