Znany działacz Związku Polaków na Białorusi, Wiesław Kiewlak, badał losy swojej rodziny. Publikujemy jego opowieść o jednym z jego przodków.
Zdjęcie rodziny Miciuk z początku lat 20-ch. W pierwszym rzędzie od lewej strony: Antoni, Jan, Stanisław, Stefan. W drugim rzędzie od lewej strony: Jadwisia, Augustyn, moja prababka Paulina (z domu Kuczyńska), Józef i (moja babka Zofia)
Każdy zakątek Polski ma wspomnienie z 1939 roku, które jest mniej lub bardziej znane w ogólnej świadomości całego narodu. Wydarzenie, jakim jest obrona Grodna, jest przykładem na to, jak wiele bohaterskich czynów nie znajduje miejsca we współczesnej publicystyce. Artykuł ten ma za zadanie to zmienić, przedstawiając historię człowieka – Romana Sawickiego – który odegrał w życiu swojej małej ojczyzny bezcenną rolę, tym samym zapisując się na kartach polskiej historii.
Politykom polskim przed 23 sierpnia 1939 r. wydawało się niemożliwe zawarcie sojuszu między III Rzeszą a ZSRR, zwanego popularnie Ribbentrop-Mołotow. Zbyt silne było w Polsce przekonanie, że przecież Hitler doszedł do władzy pod hasłem walki z komunizmem, a następnie stworzył oś antykominternowską, do której nota bene pragnął włączyć również Polskę.
Cała polityka Niemiec była więc skierowana przeciwko ZSRR. A jednak 23 sierpnia zawarto nie tylko pakt o nieagresji, ale podpisano także tajny protokół zawierający podział ziem polskich, czyli faktycznie IV rozbiór państwa polskiego.
Porozumienie ze Stalinem umożliwiło Hitlerowi rozpoczęcie 1 września 1939 agresji na Polskę. Dobrze wiedział, że w tej wojnie zostanie wsparty przez Józefa Stalina.
Mało kto wie, że polscy pancerniacy we wrześniu 1939 r. walczyli z Armią Czerwoną. Stało się tak, choć zdecydowana większość naszych czołgów i samochodów pancernych znalazła się na froncie walki z Niemcami.
17 września 1939 r. jako pierwsze Armii Czerwonej stawili opór żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza. Trzeba przy tym pamiętać, że jeszcze przed rozpoczęciem wojny, większość oddziałów KOP oraz rezerwistów została skierowana na zachód, do obrony kraju przed Niemcami.
Staramy się nie komentować bieżących wydarzeń politycznych. Ale to, co w kolejną rocznicę września 1939 r. dzieje się w polskim Internecie, szokuje. Rosyjskie trolle uaktywniły się jak nigdy dotąd, powtarzając te same treści, najwyraźniej na czyjeś bardzo konkretne polecenie. Ich zdaniem, Wojsko Polskie nie umiało walczyć, a generałowie uciekli – i gdyby teraz była wojna, stałoby się to samo.
1 września 2025 r. żyjemy w cieniu wojny na wschodzie i z poczuciem zagrożenia ze strony Rosji. Tym bardziej trzeba brać pod uwagę doświadczenia historyczne. II wojna światowa nie wybuchłaby, gdyby nie sojusz dwóch dyktatorów: Stalina i Hitlera.
Walki z Sowietami nie zakończyły się kilka dni po 17 września 1939 r. Jak twierdzi Paweł Janicki, autor artykułu „<Pamiętniki to przywilej żywych>. Działania polskiej dywersji na tyłach Armii Czerwonej we wrześniu 1939 roku” zamieszczonego w kwartalniku „Technika Wojskowa Historia” nr specjalny 3/2025, działania bojowe trwały co najmniej do połowy października.
7 sierpnia były konsul generalny RP w Petersburgu Grzegorz Ślubowski napisał na portalu X: „Tym razem na Wyspach Solowieckich zniknęła tablica Polaków zamordowanych w Gułagu na Sołowkach”. Tydzień potem wstawił post: „Są Rosjanie którzy pamiętają. Tak dzisiaj wyglądał kamień na Wyspach Solowieckich z którego nieznani sprawcy odkręcili tablice o polskich ofiarach NKWD”.
Publikujemy kolejną pracę, nagrodzoną w ubiegłorocznym konkursie dla młodzieży „Wilno – pamięć o wrześniu 1939”. W konkursie tym, zorganizowanym przez Fundację Joachima Lelewela we współpracy z Wileńskim Klubem Rekonstrukcji Historycznej „Garnizon Nowa Wilejka” wzięło udział kilkudziesięciu uczniów szkół polskich z Wilna i Wileńszczyzny. Prezentowana praca napisana została przez uczennicę Gimnazjum S. Batorego w Ławaryszkach.
Scena z filmu „Fatalny rozkaz. Wilno 1939” – polskie stanowisko przeciwlotnicze na Górze Trzech Krzyży