Znany działacz Związku Polaków na Białorusi, Wiesław Kiewlak, badał losy swojej rodziny. Publikujemy jego opowieść o jednym z jego przodków.

Zdjęcie rodziny Miciuk z początku lat 20-ch. W pierwszym rzędzie od lewej strony: Antoni, Jan, Stanisław, Stefan. W drugim rzędzie od lewej strony: Jadwisia, Augustyn, moja prababka Paulina (z domu Kuczyńska), Józef i (moja babka Zofia)
Moja babcia Zofia, po linii mojej mamy, pochodziła z rodziny Miciuk ze wsi Ostasza w powiecie augustowskim. Nazwisko Miciuk występuje głównie na północno-wschodnich terenach dawnej Rzeczypospolitej i ma takie same pochodzenie jak i nazwisko Mickiewicz – oba wywodzą się od skróconej formy greckiego imienia Dymitr (gr. Δημήτριος – „poświęcony bogini Demeter”).
W językach wschodniosłowiańskich przyjęło się jako Dmitrij, a w formie potocznej i gwarowej skracano je do Mitrij, Mitka, Mićko, itp. Wieś Ostasza, gdzie mieszkała rodzina Miciuk, jest położona około 150 km. od Wilna, gdzie jak to w gwarze Wileńszczyzny istniała tradycja dodawania do imion męskich końcówek „-uk” lub „-iuk”. Z podobnych przekształceń powstały w regionie takie imiona jak: Kazimierz – Kazik – Kaziuk, Stanisław – Stasiek – Stasiuk, Wincenty – Wincek – Wincuk, a także Dmitrij – Dymitr – Micia – Miciuk.
Używanie greckich imion dla chrztu dzieci można zawdzięczać istnieniu w Rzeczpospolitej Cerkwi Prawosławnej, oraz pojawieniu się Kościoła Unickiego, który powstał w wyniku podpisania w 1596 roku Unii Brzeskiej – połączenie Cerkwi Prawosławnej z Kościołem Katolickim.
Na terenach dzisiejszej Grodzieńszczyzny i w okolicach Kanału Augustowskiego, gdzie jest położona wieś Ostasza, w XVII – XIX w. ludność wiejska była w dużej części unicka. Potwierdzeniem temu służy historia okolicznych kościołów, które po podpisaniu Unii Brzeskiej byli przerabiane na świątynie unickie. Temu świadczą wiele nazwisk mieszkańców okolicznych wsi pochodzących od greckich imion – Kuźma, Siergiej, Borys, Ochrem, Rodzion, Grycko i in. A tak samo nazwisko Wasilewski i niedaleko położona wieś Wasilewicze, które pochodzą od greckiego imienia Wasyl.
Widocznie, w tym czasie ochrzczono mojego przodka po linii babci Zosi greckim imieniem Dymitr, które w skróconej wersji brzmiało jako Micia, a po wileńsku – Miciuk, które potem przerodziło się w nazwisko.
Mimo różnych zawirowań politycznych i przymusowej zmiany religii, miejscowa ludność w powiecie Augustowskim nadal uważała siebie za Polaków i w swoich rodzinach, często potajemnie, pielęgnowali swoje polskie pochodzenie. Poczucie polskiej świadomości narodowej przetrwało i w rodzinie Miciuk, gdzie wychowywało się dziesięcioro dzieci. Oprócz czterech sióstr – Zofii (moja babcia), Marii, Agaty i Jadwisi, było jeszcze sześć braci – Jan, Stanisław, Stefan, Antoni, Józef i Augustyn. Wszyscy oni byli patriotami, kochali Polskę i przy odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918r., czterech starszych braci każdy po swojemu przyczynił się do wskrzeszenia Państwa Polskiego. Najbardziej zasłużonym okazał się Stanisław – porucznik Wojska Polskiego, bohater Bitwy Warszawskiej, kawaler Krzyża Walecznych, oraz Brązowego Krzyża Zasługi. Na starym zdjęciu, które ma ponad 100 lat widać, że starsze bracia są w mundurach wojskowych.
Wcześniej w „Głosie znad Niemna” ukazał się materiał o Stanisławie Miciuku – polskim oficerze, uczestniku walk z bolszewikami w składzie Korpusu generała Józefa Dowbór-Muśnickiego oraz w składzie dywizji litewsko-białoruskiej, bohaterze Bitwy Warszawskiej w 1920r, uczestniku Kompanii wrześniowej 1939r. Ostatnio, udało mi się odnaleźć materiały o jego młodszym bracie, Józefie Miciuku – żołnierzu września 1939r., uczestniku bitwy pod Bzurą i obrońcy Warszawy. A potem – żołnierz Armii Krajowej i więzień obozów stalinowskich.
Zapraszam serdecznie państwa do zapoznania się z historią walki i cierpienia kolejnego bohatera naszej rodziny – Józefa Miciuka.
Józef Miciuk urodził się dnia 27.10.1910r. we wsi Ostasza, powiatu Augustowskiego w rodzinie Wiktora Miciuka i Pauliny z domu Kuczyńska. W latach 20-ch zabrał go do siebie do Grodna starszy brat Stanisław Miciuk – polski oficer, Bohater Bitwy Warszawskiej. Mały Józef zamieszkał w mieszkaniu starszego brata i uczęszczał do Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Grodnie, gdzie ukończył trzy klasy.
W 1932r. Józef Miciuk jako poborowy został powołany do Wojska Polskiego. Służbę odbywał w 41 pułku piechoty w Suwałkach w 3 kompanii ciężkich karabinów maszynowych (CKM) jako strzelec. W czasie służby czynnej w Suwałkach, ukończył uzupełniający kurs wieczorowy i uzyskał małą maturę. Po ukończeniu służby czynnej, Józef Miciuk postanowił zostać na służbie w Wojsku Polskim jako żołnierz zawodowy. W lipcu 1935r. został skierowany do podoficerskiej Szkoły Łączności w Grodnie, którą ukończył w kwietniu 1936r. i otrzymał stopień kaprala. Zatem został skierowany do 41 pułku piechoty w Suwałkach i do kompanii łączności i został mianowany dowódcą drużyny.

Szeregowy Józef Miciuk
W kwietniu 1937r. Józef Miciuk został skierowany do Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu, a po jego ukończeniu znowu wrócił na służbę do 41 pułku piechoty w Suwałkach. W lutym 1939 r. został awansowany do stopnia plutonowego i mianowany dowódcą plutonu.
Po wybuchu 2 Wojny Światowej, 3 września 1939r. 41 pułk piechoty pod dowództwem pułkownika Wyderko, wraz z ludźmi i ze sprzętem został załadowany na stacji kolejowej w Suwałkach i wyruszył na front dla obrony Ojczyzny. Tak Józef Miciuk trafił na front.
Pierwszy chrzest bojowy otrzymał w Bitwie nad Bzurą, gdzie Polacy ponieśli duże straty w ludziach i sprzęcie, w tym i 41 pułk piechoty. Ocalałym żołnierzom tego pułku dano rozkaz wycofać się w kierunku Warszawy, a dalej do dzielnicy Mokotów. Zatem samochodami byli przerzuceni na Pragę. Tam nasz bohater bronił Warszawy przed nacierającymi wojskami niemieckimi. Po kapitulacji Warszawy Józef trafił do niewoli niemieckiej i przebywał w obozie jeńców w Czersku i w Mińsku Mazowieckim. Po niedługim czasie, Niemcy przekazali polskich jeńców, pochodzących z Grodzieńszczyzny w ręce władzy radzieckiej. A Sowieci dość szybko puścili wszystkich do domu. Tak Józef Miciuk, w listopadzie 1939r. wrócił do swojej rodzinnej wsi Ostaszy i razem ze swoimi braćmi, Antonim i Augustynem zaczął pracować na roli.
Na początku 1941 r. Józef spotkał się z przedstawicielami polskiego podziemia – chorążym Józefem Zwolińskim ps. „Sos” i porucznikiem Bolesławem Szamatowiczem ps.”Sokół-Rosłoń”, którzy zaproponowali jemu wstąpić w szeregi Armii Krajowej. Jako prawdziwy polski patriota, Józef długo się nie wahał i wstąpił do 4 kompanii 29 dywizji AK, okręg Białystok, złożył przysięgę na wierność Ojczyźnie i otrzymał ps. „Miciński”. Bazą działalności jego jednostki była placówka „Rudawka”.
W tej chwili nie ma praktycznie żadnej informacji o działalności w AK jeszcze dwóch braci Józefa Miciuka – Antoniego i Augustyna. Pod koniec lat 90-ch XX w., jeden z działaczy Związku Polaków na Białorusi jakimś cudem uzyskał krótki dostęp do archiwów NKWD w Grodnie dla zbierania materiałów dla swojej pracy doktoranckiej i mnie opowiadał, że tam również widział teczki na Józefa i Augustyna Miciuk.
Biorąc pod uwagę opowiadania rodzinne, że bracia w polskim podziemiu działali razem, to można wywnioskować że w tym samym czasie do szeregów Armii Krajowej przystąpili bracia Józefa – Antoni i Augustyn Miciuk.
Bracia-AKowcy zajmowali się werbowaniem i zaprzysiężeniem nowych żołnierzy do rozbudowy polskiej podziemnej organizacji, zbierania broni i amunicji od tamtejszej ludności, oraz szkolenia rzemiosła wojskowego. Gromadzona broń była starannie konserwowana, przechowywana, a potem była odwożona do puszczy Augustowskiej. Józef osobiście odwoził część zebranej broni do Kolonii Prolejki do zaufanej osoby o nazwisku Matwiejczyk.
Nie obeszło się bez akcji bojowych. W 1943r. była zbrojna potyczka z Niemcami, w wyniku której jeden z Akowców został ranny i prawie tydzień przebywał w domu Miciuków w Ostaszy, gdzie im opiekowała się siostra braci-Akowców – Jadwiga Miciuk. Ona tak samo piekła chleb dla polskich partyzantów. Gdy ranny polski partyzant wrócił do zdrowia, Józef Miciuk przewiózł jego do Puszczy Augustowskiej.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej na wschodnie tereny II Rzeczypospolitej w lipcu 1944 roku rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę akcja likwidacji polskiego podziemia niepodległościowego. Po wyzwoleniu Wilna, gdzie wspólnie z Armią Czerwoną w tej bitwie brali udział oddziały Armii Krajowej, przez krótki czas panowała atmosfera pozornej współpracy. Żołnierze AK i czerwonoarmiści wspólnie patrolowali ulice wyzwolonego miasta.
Jednak już po kilku dniach Sowieci podstępem aresztowali polskich dowódców we wsi Bogusze na Wileńszczyźnie. Wkrótce potem rozpoczęła się masowa pacyfikacja i rozbrojenie polskich oddziałów. Tysiące żołnierzy AK trafiło do łagrów na Sybir. W obliczu aresztowań i rozbrojenia wileńskich oddziałów, dowództwo AK zostało zmuszone do odwołania planowanej operacji wyzwolenia Grodna. Zamiast wspólnego wystąpienia przeciw Niemcom i Sowietom, nastąpił rozpad struktur organizacyjnych i częściowe rozwiązanie oddziałów. Pozostałe grupy Armii Krajowej, działające w okolicach Grodna, Lidy i Augustowa, jak również i bracia Miciuk zmuszone były zejść do głębszej konspiracji i zaprzestać działalność.
Józef Miciuk zatrudnił się do pracy w miasteczku Sopoćkinie do budowy linii telefonicznej, stawiając słupy na trasie Sopoćkinie – Grodno. Wydawało by się, iż w jego życiu zaczął się nowy i spokojny okres, w którym można byłoby pracować i rozwijać się. Ale represje bolszewickie pokrzyżowali jego plany życiowe. Czarnym dniem w jego życiorysie stała data 15 grudnia 1944roku. W ten dzień Józef Miciuk został aresztowany przez NKWD i na początku osadzony w więzieniu w Grodnie. Przez półtora roku został sądzony i zesłany na Sybir do miasta Norylsk, gdzie pracował na budowie Kombinatu miedzi.
Praca polegała na budowie fundamentów dla przyszłego zakładu. Dużym wyzwaniem dla budujących ten obiekt była wieczna zmarzlina, która jest wszechobecna praktycznie na całym terenie Syberii. Najprostszą technologią do kopaniu rowów pod fundamenty w takich warunkach było użycie materiałów wybuchowych. Pod czas jednego z takich wybuchów odłamek zmarzłego gruntu mocno uderzył w głowę Józefa Miciuka, w wyniku czego nastąpiło otwarte złamanie czołowej kości głowy. Na szczęście, w więziennym szpitalu rana została opatrzona, usunięte odłamki kości czołowej i życie naszego bohatera zostało uratowane. Ale na czole było widoczne wgięcie rozmiarem z kurze jajko. Po półtoramiesięcznym pobycie w szpitalu, Józef został skierowany do kolonii karnej dla inwalidów, gdzie przebywał jeszcze prawie 5 lat. Dopiero w 1954 r. został zwolniony z lagru, ale nie wypuszczony do domu i jeszcze prawie cały rok pracował w stołówce w Norylsku.
Tylko w 1955r. Józef Miciuk wrócił do Grodna i zamieszkał u swojego brata Augustyna, który za swoją działalność w Armii Krajowej tak samo był zesłany, tylko do Kazachstanu. Augustyn wyrok dostał o połowę mniejszy i wrócił do domu wcześniej czym Józef. Dość szybko się ożenił i nawet potrafił wybudować skromny dom na osiedlu Przesiółka w Grodnie.
Rodzina Miciuk zapłaciła wysoką cenę za swój polski patriotyzm. Józef i Augustyn za działalność w Armii Krajowej byli zesłani na Sybir i do Kazachstanu. Niestety, los nie oszczędził ich starszego brata Antoniego, który w 1945r. podczas próby jego aresztowania stawił opór NKWDistom i został przez nich zabity.
Niemiłym okazał się los i dla najstarszego brata, Jana Miciuka, którego jeszcze w 1940r. jako osadnika wojskowego wraz z rodziną Sowieci wywieźli do Kazachstanu. W listach do swoich krewnych opisywali dramatyczne warunki swojego życia w tej dalekiej azjatyckiej krainie, gdzie za niewolniczą pracę otrzymywali około 100 gramów ziarna za dzień pracy. Tę mizerną ilość zboża trzeba było zmielić w ręcznym młynku, aby upiec chleba. Często, aby zwiększyć ilość mąki, podczas mielenia do ziarna dokładali mech. Wielkim szczęściem dla nich było pojawienie się możliwości w 1956r. repatriacji do Polski, z czego cała rodzina i skorzystała, wyjeżdżając na „ziemie odzyskane” do Głogowa.
Podobny los, pełen męczeństwa i cierpienia spotkał ich siostrę Jadwisię. Po zamordowaniu starszego brata Antoniego oraz uwięzieniu Józefa i Augustyna, Jadwisia została na gospodarstwie sama. Ze względu na posiadaną sporą ilość ziemi, władze sowieckie wystawili jej ogromny podatek do zapłacenia, która ta biedna i samotna kobieta nie mogła spłacić. Pod pozorem odmowy płacenia podatku Jadwisia została aresztowana przez Sowietów i wywieziona do łagru w Lenińskich Gorkach pod Moskwą. Był to jeden z licznych obozów pracy przymusowej, gdzie więźniów kierowano na ciężkie prace fizyczne do budowy monumentalnego Uniwersytetu Moskiewskiego. Budowa tej uczelni, rozpoczęta w 1949 roku i była jednym z największych przedsięwzięć stalinowskiej propagandy. Warunki były niezwykle trudne – bezprawie ochrony więziennej, długie godziny pracy, głód, zimno i choroby powodowały, że wielu więźniów nie doczekało końca swoich wyroków.
Jadwisi udało się przeżyć tę gehennę i w latach pięćdziesiątych ona powróciła z łagru do rodzinnego domu w Ostaszy. Ale wróciła ze zmarnowanym zdrowiem, przez co nie mogła już wyjść za mąż. Do końca życia mieszkała samotnie, pozostając pod opieką naszej rodziny. Jej dom znajdował się na chutorze, około kilometra od naszej wsi Jatwieź. Pamiętam, jak w dzieciństwie często woziłem na rowerze dla niej mleko. Wraz ze starszym bratem Ryśkiem zaprzęgaliśmy konia i pomagaliśmy jej w uprawie ogrodu. Jadwisia z powodu doznanych cierpień, często była smutna. W jej oczach wciąż można było dostrzec ślad dawnego bólu, ale i niezwykłej siły, jaką dawało przetrwanie.
Po przybyciu do Grodna w 1955r. Józef podjął pracę w Grodzieńskich zakładach mięsnych. Ale kiedy w 1956r. w Związku Radzieckim była ogłoszona repatriacja do Polski, nasz bohater nie chciał zostawać w ZSRR – kraju, w którym doznał wiele represji i postanowił wyjechać do Polski.
06 grudnia 1956r. Józef Miciuk wraz ze swoją żoną Bronisławą przybył do Białegostoku. Wydawało by się, nareszcie ten polski patriota będzie miał życie spokojne i bez problemów. Ale, niestety, władza w Polskiej Republice Ludowej była już socjalistyczna i prosowiecka, która nie lubiła, a nawet prześladowała takich bohaterów, które walczyli o wolność i niepodległość Polski w strukturach polskiego państwa podziemnego.
Jak wspominał Józef w swoim życiorysie, po przyjeździe do Polski miał duże trudności ze znalezieniem godnej pracy. Wielu pracodawców, gdy dowiadywało się, że był żołnierzem Armii Krajowej, po prostu odmawiało mu zatrudnienia. W tamtych czasach przynależność do AK była traktowana przez władze komunistyczne jako przejaw „wrogiej działalności”, a dawni żołnierze podziemia niepodległościowego trafiali często na tzw. „czarne listy”. Oznaczało to zakaz pracy w administracji, szkolnictwie czy zawodach wymagających zaufania publicznego. Wielu z nich było śledzonych przez Urząd Bezpieczeństwa, wzywanych na przesłuchania, a czasem ponownie aresztowanych pod zarzutem działalności antypaństwowej.
Dodatkową udręką dla naszego bohatera były zawroty głowy, będące skutkiem urazu czaszki, którego doznał podczas pobytu w łagrze w Norylsku. Z powodu tak poważnego uszczerbku na zdrowiu nie mógł podjąć każdej pracy. Z wielkim trudem jemu udało się zatrudnić się portierem w Medycznym Studium Zawodowym w Białymstoku, gdzie pracował po 6 godzin dziennie aż do emerytury.
Jednak najboleśniejszym problemem dla Józefa był brak normalnego mieszkania. Przez kilkanaście lat razem z żoną mieszkał w Białymstoku w hotelu robotniczym – w małym pokoju, ze wspólną kuchnią na korytarzu. Warunki były skromne, a życie w takich miejscach pozbawione prywatności i spokoju. Dopiero po wielu latach starań udało im się otrzymać tzw. „kawalerkę”, która jednak również była niewielka i ciasna.
Trudne warunki bytowe, brak uznania i poczucia sprawiedliwości były losem tysięcy byłych żołnierzy Armii Krajowej w Polsce Ludowej. Ludzie, którzy walczyli o wolną Polskę, przez długie lata po wojnie musieli zmagać się z biedą, podejrzliwością władz i społecznym wykluczeniem.
Dopiero po przemianach politycznych w Polsce Józef mógł otwarcie przyznać się do swojej działalności w szeregach Armii Krajowej i dołączyć do grona tych, którzy służyli Ojczyźnie z narażeniem życia. W 1993 roku wstąpił do Stowarzyszenia Kombatantów i Osób Represjonowanych, gdzie spotkał wielu towarzyszy broni. W uznaniu jego odwagi i zasług w walce o niepodległość został odznaczony Medalem Wojska oraz Krzyżem Armii Krajowej.
Józef Miciuk zmarł jesienią 1999 roku. Spoczął na cmentarzu komunalnym w Białymstoku, gdzie został pochowany z należnymi mu honorami. W uroczystości pogrzebowej uczestniczyła asysta honorowa Wojska Polskiego. Przed trumną niesiono poduszeczki z odznaczeniami, symbolicznie oddając ostatni hołd żołnierzowi, który przez całe życie pozostał wierny Polsce i żołnierskiemu obowiązkowi. Trzykrotna salwa honorowa rozległa się niczym pożegnalne echo — hołd dla Bohatera, który tak wiele poświęcił dla wolności i niepodległości Ojczyzny.
Wiesław Kiewlak
Autor jest historykiem, był wiceprezesem Związku Polaków na Białorusi






