Politykom polskim przed 23 sierpnia 1939 r. wydawało się niemożliwe zawarcie sojuszu między III Rzeszą a ZSRR, zwanego popularnie Ribbentrop-Mołotow. Zbyt silne było w Polsce przekonanie, że przecież Hitler doszedł do władzy pod hasłem walki z komunizmem, a następnie stworzył oś antykominternowską, do której nota bene pragnął włączyć również Polskę.
Cała polityka Niemiec była więc skierowana przeciwko ZSRR. A jednak 23 sierpnia zawarto nie tylko pakt o nieagresji, ale podpisano także tajny protokół zawierający podział ziem polskich, czyli faktycznie IV rozbiór państwa polskiego.
Porozumienie ze Stalinem umożliwiło Hitlerowi rozpoczęcie 1 września 1939 agresji na Polskę. Dobrze wiedział, że w tej wojnie zostanie wsparty przez Józefa Stalina.

Zniszczenia Przemyśla po bombardowaniu niemieckim
Nieświadomi tego Polacy przed wybuchem wojny, a także po jej rozpoczęciu mieli nadzieję, na organizację obrony na Kresach Wschodnich w oparciu o linię Bugu i Sanu. Powszechnie wierzono w neutralność strony radzieckiej. Tymczasem w Moskwie przygotowywano się do zajęcia terenów uważanych powszechnie za etnicznie białoruskie i ukraińskie i włączenia ich do „macierzystych” socjalistycznych republik będących integralną częścią ZSRR. Nie sądzono jednak, że wojska niemieckie posuwać się będą tak szybko. Tymczasem dowództwo niemieckie z niepokojem obserwujące polską koncentrację na odcinku galicyjskim, zaczęło monitować Stalina, aby wkroczył na terytorium państwa polskiego. Mimo niebywałego bohaterstwa żołnierzy polskich armia niemiecka starała się jak najszybciej przekroczyć linię Sanu. 10 września około godziny 14. 27 wojska niemieckie wkroczyły do Przeworska. Na drugi dzień zajęty Jarosław. Trzy dni później Niemcy byli już pod Przemyślem. Przemyski zakonnik o. Rafał Woźniak pod datą 15 września w kronice klasztoru Franciszkanów-Reformatów odnotował:
Nastał pochmurny dzień piątkowy. Po ciszy, jaka trwała całą noc, już ok. godz. 4-tej z rana zauważyłem jakieś postacie na chodniku przed naszym kościołem. Mundury inne, kiedy się rozwidniło poznałem, że to wojska niemieckie, patrole niemieckie krążą po ulicach. Koło godz. 6-tej poszliśmy do kościoła, odprawiliśmy nabożeństwo, po czym spowiadaliśmy, mimo wszystko sporo ludzi weszło do kościoła.
Niemcy nie byli pewni jakie działania może podjąć wojsko polskie za Sanem, dlatego nalegali na radzieckiego sojusznika, aby jak najszybciej przekroczył polską granicę na wschodzie. W tej sytuacji Wiaczesław Mołotow minister spraw zagranicznych ZSRR w nocy z 16 na 17 września wezwał polskiego ambasadora w Moskwie Wacława Grzybowskiego i wręczył mu notę, w której informował, że wojska radzieckie zamierzają we współpracy z Niemcami zająć znaczną część polskiego terytorium. W uzasadnieniu pisano:
Rząd radziecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terytorium Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony.
Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd radziecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi.
Rząd radziecki zamierza jednocześnie podjąć wszelkie wysiłki, aby uwolnić lud polski od nieszczęsnej wojny, w którą wpędzili go nierozsądni przywódcy, i dać mu możliwość egzystencji w warunkach pokojowych.
Miasto Przemyśl miało być podzielone na dwie części wzdłuż rzeki San, na część niemiecką i radziecką. Niemcy wycofując się na Zasadnie, zwane od tego czasu Deutsch Przemyśl, wzięli zakładników spośród społeczności polskiej, wśród których znalazł się nestor przemyskich radnych Eugeniusz Złotnicki, inspektor szkolny Karol Fischer, urzędnik miejski mgr Stanisław Bojczuk. Następnie podpalono obie synagogi przy ulicy Jagiellońskiej. Na Zasaniu już 27 września powołano nowe władze miejskie z burmistrzem dr. Grzegorzem Łuczakowskim, a także rozpoczęto wysiedlanie Żydów na stronę radziecką.

Spotkanie Niemców i Sowietów na moście na Sanie
Armia Czerwona wkroczyła do Przemyśla wczesnym rankiem 28 września 1939 r. Dla mieszkańców był to nieomal szok. Wprawdzie kilka dni wcześniej zaobserwowano dziwne zachowanie Niemców, ale o tym, że zamierzają oni wycofać się z miasta nie było nikomu wiadomo. Do miasta w porozumieniu z Niemcami już wcześniej przybyli przedstawiciele radzieckich służb specjalnych. Mieli oni za zadanie nawiązać kontakt z przemyskimi komunistami i przygotować miasto do uroczystego powitania nowych gospodarzy, kreujących się na „wyzwolicieli ludu roboczego Polski i Zachodniej Ukrainy”.
Wspomniany wcześniej kronikarz klasztoru Franciszkanów-Reformatów zanotował:
O godz. 6.00 rano zobaczyłem, jak dekorowano domy flagami koloru czerwonego. Na ulicy Franciszkańskiej na poprzek drogi zawieszano transparenty. Pierwszy z napisem ruskim: „Chaj żywe czerwona armia”. Drugi napis był polski: „Nie żyje Związek Radziecki”. Trzeci żydowski „Sal lejben die rothe Bund”.

Chruszczow w Przemyślu

Niemcy wypędzają Żydów na stronę sowiecką
Wkraczające oddziały Armii Czerwonej w porównaniu z ustępującym wojskiem niemieckim wyglądały dość groteskowo, bo niejeden szedł boso, a karabin miał na sznurku. Mimo to wszystko odbywało się przy harmoszce, śpiewie i gromkim „hura!”. Wiązała się przy tym pewna anegdota. Ktoś z obserwujących „defiladę” mieszkańców miasta miał krzyknąć do idącego na końcu w jednym bucie czerwonoarmisty: „Hej Ruski zgubiłeś buta!”. Ten zaś bez żenady miał odpowiedzieć: – Niet, ja naszioł! (czyli: Nie, ja znalazłem)! Wkrótce takie żarty były niemożliwe, rozpoczęły się wywózki, poszukiwania oficerów rezerwy, rusyfikacja miasta przy niewielkich ustępstwach na rzecz Ukraińców, a przede wszystkich powszechne szpiegowanie i szukanie wrogów ludu, nawet wśród witających „wyzwolicieli” polskich, ukraińskich i żydowskich komunistów. Wszystko w myśl stalinowskiej zasady – „Najgorszy wróg, to wróg we własnych szeregach”. Marzenia o sowieckim raju prysły jak bańka mydlana. Po obu stronach rzeki San nastała mroczna i długa noc okupacji.
Stanisław Stępień
autor jest dyrektorem Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu
zdjęcia: domena publiczna






