1 września 1939 to efekt sojuszu Hitlera ze Stalinem

1 września 2025 r. żyjemy w cieniu wojny na wschodzie i z poczuciem zagrożenia ze strony Rosji. Tym bardziej trzeba brać pod uwagę doświadczenia historyczne. II wojna światowa nie wybuchłaby, gdyby nie sojusz dwóch dyktatorów: Stalina i Hitlera.

Co prawda jest możliwe, że bez tego sojuszu Niemcy zaatakowałyby Polskę samodzielnie, ale wówczas zapewne Francuzi zdecydowaliby się na wielką ofensywę jeszcze w czasie, gdy trwałaby polska obrona przemościa rumuńskiego, a także Warszawy, Modlina czy Helu, zaś Wilno, Grodno, Brześć, Łuck oraz Lwów pozostawałyby w polskich rękach.

To dzięki traktatowi Ribbentrop – Mołotow Hitler uzyskał pewność, że Sowiety nie tylko nie pozostaną neutralne, ale że zaatakują Polskę. O tym wiedzieli też Francuzi i Anglicy, bo tajny protokół paktu do nich przecież dotarł. I być może świadomość, że walcząc z Niemcami atakują też Sowiety, podziałała na nich paraliżująco.

Rosyjskie trolle wmawiają nam, że Rosja nigdy nie była agresorem. Była – a w ciągu minionych 500 lat była też głównym wrogiem Polski. Rosyjskie trolle usiłują nas przekonać, że Wojsko Polskie przegrało wojnę w dwa tygodnie. Nieprawda – przegraliśmy, bo z dwoma wrogami nie było szans  na wygraną. Rosyjskie trolle dowodzą, że Zachód zdradził nas raz, to uczyni tak i w przyszłości.  Tymczasem – mamy najlepsze i najskuteczniejsze sojusze od wieków, choć oczywiście musimy się też zbroić sami.

Wspominając 1 września 1939 r. pamiętajmy, że był efektem paktu niemiecko – sowieckiego zawartego 26 sierpnia i że prowadził do 17 września. Jeszcze jedno: nasi żołnierze po 17 września skutecznie się bronili, w Wilnie, Grodnie, w bitwach pod Kodziowcami czy Sarnami. Zniszczyli ponad sto sowieckich czołgów. O tym rosyjskie trolle nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć.

Więc niestety, wina za wybuch II wojny światowej rozkłada się po równo na Niemcy i bolszewicką wówczas Rosję. Berlin swoją winę przyznaje, choć oczywiście bardzo niechętnie. Moskwa zaprzecza i twierdzi, że to co zrobił Stalin było bardzo słuszne. Dla myślącego neoimperialnymi kategoriami Władimira Putina z pewnością tak.

Dla nas zdecydowanie nie.

Piotr Kościński