Dla rozkładu Kresów – rozumianych jako przestrzeń spotkania kultur we wschodniej części dawnej Rzeczpospolitej – rok 1939 roku nie stanowi ani punktu wyjścia, ani punktu dojścia. Jednakowoż jego obciążenie symboliczne jest na tyle znaczące i czytelne, że nie wymaga tłumaczenia. Wojenna zagłada dotyczy części Kresów jednocześnie w pewnym sensie ostatniej i bodaj najistotniejszej, zawierającej stolicę WKL oraz stolicę polskiego Piemontu w wieku XIX. Można argumentować, że obecnie Kresów w znaczeniu kulturowym Polska nie posiada, chociaż np. Podlasie zawiera pewne kojarzące się z nimi elementy.
Wojna, a zwłaszcza 17 września 1939 r., oznaczał koniec prawdziwej mekki teatru, jaką był Lwów. Co prawda lwowski teatr odrodził się po 1945 r., ale w zupełnie innej postaci.
Na przełomie października i listopada 2024 r. Fundacja Joachima Lelewela we współpracy z Wileńskim Klubem Rekonstrukcji Historycznej „Garnizon Nowa Wilejka” zorganizowała konkurs dla młodzieży „Wilno – pamięć o wrześniu 1939”. Poniżej zamieszczamy pracę która zdobyła I miejsce w kategorii prac pisemnych. Autorką jest Emilia Krasowska z Gimnazjum Stefana Batorego w Ławaryszkach.
W zwycięskiej bitwie z oddziałem Armii Czerwonej pod Kodziowcami dowodził 2 szwadronem 101 Rezerwowego Pułku Ułanów. Ale pułkownik Narcyz Łopianowski z bolszewikami walczył już w 1920 r., a jego losy po kampanii wrześniowej 1939 r. mogłyby stać się kanwą książki sensacyjnej.
Narcyz Łopianowski urodził się 29 października 1898 r w miejscowości Stoki na Wileńszczyźnie. Tu – w stopniu porucznika. Fot. Wikipedia
Przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych (szef sowieckiego rządu) Wiaczesław Mołotow „wyjaśnił” przyczynę gwłatownej zmiany w polityce sowieckiej – zawarcia sojuszu z hitlerowską III Rzeszą i agresję na Polskę – podczas posiedzenia Rady Najwyższej ZSRR 31 października 1939 r. Oczywiście, wystąpienie było pełne kłamstw i przeinaczeń.
W popularnych wyobrażeniach towarzyszących sowieckiej agresji 1939 roku i jej konsekwencjom, losy Polaków funkcjonują w ramach swoistej typologii. Trwałe miejsce zajmują w niej z jednej strony przedwojenny oficer – ofiara Katynia, więzień łagru, czy kresowa rodzina wywieziona do Kazachstanu i tam osiadła; z drugiej – obywatele II RP, którzy znaleźli sposób, by wydostać się z ZSRS: ogólnie rzecz biorąc ci, co trafili „do Andersa” i ci, co, nie mając takiego szczęścia, przybyli do „Polski ludowej” z armią Berlinga albo jako tzw. „repatrianci” (de facto: ekspatrianci) w latach 1944-1959. Ale byli i inni.
Obchody Święta Niepodległości w Warszawie, rok 1933. Obok Marszałka stoi Adam Sokołowski
Dla wielu polskich żołnierzy kampania wrześniowa 1939 r. skończyła się dopiero na początku października. O dramatycznych walkach z agresorem ze wschodu opowiadają wspomnienia ppłk. dypl. Franciszka Pokornego.
Jedna z większych, wrześniowych bitew z Armią Czerwoną, miała miejsce w Kodziowcach, położonych kilka kilometrów na wschód od miasta Sopoćkinie i kilkanaście od granicy białorusko-polskiej. Tak owo starcie opisywał rotmistrz Narcyz Łopianowski, we wrześniu 1939 r. dowódca 2. Szwadronu 101. Rezerwowego Pułku Ułanów, wchodzącego w skład Rezerwowej Brygady Kawalerii „Wołkowysk”.