Przysięga podczas natarcia wroga

Kiedy Armia Czerwona zaatakowała Polskę 17 września 1939 roku, jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza, w tym, Batalion KOP Borszczów, były już w stanie najwyższej gotowości, gotowe do walki z przeważającymi siłami wroga. Tego ranka wojska sowieckie przekroczyły graniczną rzekę Zbrucz. W miasteczku Skala Podolska porucznik Jan Nowosad, dowódca jednej z kompanii batalionu Borszczów, obudził się, słysząc dzwonek telefonu. – Panie poruczniku, wchodzą do rzeki, co mam ro… — usłyszał i  połączenie zostało przerwane.

Raport oddziałów w batalionie KOP „Borszczów” z okazji święta X-lecia istnienia KOP

Nastąpił chaos. Ceremonia przysięgi, zaplanowana dla nowych rekrutów, przerodziła się w desperacką obronę.

– Widzieliśmy wrogi szwadron kawalerii wysuwający się ze „Skały” [strażnica KOP „Skała” – red.] — tym razem w szyku bojowym. Żołnierze na mój znak otworzyli ogień. Jeźdźcy padali, konie padały – opowiadał. Jak później przyznał, walka została stoczona „bez zrozumienia szerszego obrazu. Bez perspektywy. Bez nadziei. Nieważne…”

Skała Podolska – widok przedwojenny

Utworzony w 1925 r. Batalion KOP Borszczów strzegł blisko 200 kilometrów granicy ze Związkiem Radzieckim i Rumunią. Jak wspominał Nowosad, jego ludzie to byli „prawie wyłącznie Polacy, żołnierze o wysokim patriotyzmie i motywacji”. Ich przestarzałe karabiny i karabiny maszynowe nie mogły się równać z sowieckimi czołgami i kolumnami zmotoryzowanymi. Jednak choć wokół nich eksplodowały pociski artyleryjskie, Nowosad nakazał swoim młodym żołnierzom złożenie przysięgi wojskowej w lesie – tuż przed odwrotem. – Przypomniałem im o naszych przygotowaniach do dzisiejszych uroczystości i przyjąłem ich przysięgę” – wspominał.

Odcięta od dowództwa i otoczona przez wroga kompania wycofała się w głąb lasu. – Usłyszałem warkot silników na drodze i modliłem się – mówił. Wielu żołnierzy zostało trafiło do sowieckiej; niektórzy przedostali się do Rumunii lub wrócili do swoich domów. Dowódca batalionu ppłk Marceli Jan Kotarba uciekł w przebraniu kolejarza; inni zginęli później w niewoli sowieckiej.

Relacja Nowosada, zachowana po wojnie w Szwajcarii, stanowi przejmujące świadectwo wydarzeń z 17 września 1939 r. Pokazuje nie tylko porażkę, ale i odwagę ludzi, którzy stawiali czoła najeźdźcy z determinacją i honorem.

Alina Zozulia

Zdjęcia: Wikipedia