Pomysł narodził się ponad sześć lat temu. Po filmie „Fatalny rozkaz. Grodno 1939” Fundacja Joachima Lelewela planowała stworzenie dwóch kolejnych części „trylogii” – „Lwów 1939” i „Wilno 1939”. Pandemia i wojna na Ukrainie zmieniły kolejność. „Fatalny rozkaz. Wilno 1939” już jest, a opowieść o obronie Lwowa zamierzamy stworzyć wkrótce.
Obóz w Starobielsku, pierwotnie prawosławny klasztor w obwodzie ługańskim w Ukraińskiej SRR, został w 1939 r. przekształcony przez NKWD w miejsce, w którym uwięziono w fatalnych warunkach prawie 3900 polskich oficerów. Dziś jest to miejsce o głębokim znaczeniu historycznym zarówno dla Polaków, jak i Ukraińców. Przedstawiamy punkt widzenia strony ukraińskiej.
Widok na klasztor w Starobielsku – zdjęcie przedwojenne
Na przełomie października i listopada 2024 r. Fundacja Joachima Lelewela we współpracy z Wileńskim Klubem Rekonstrukcji Historycznej „Garnizon Nowa Wilejka” zorganizowała konkurs dla młodzieży „Wilno – pamięć o wrześniu 1939”. Poniżej zamieszczamy pracę która zdobyła I miejsce w kategorii prac pisemnych. Autorką jest Emilia Krasowska z Gimnazjum Stefana Batorego w Ławaryszkach.
Do połowy września 1939 r. w Wilnie było dość spokojnie, jeśli nie liczyć niemieckich nalotów. Lwów odpierał niemieckie ataki. Ale do 17 września panował optymizm.
Decyzja gen. Władysława Langnera o poddaniu we wrześniu 1939 r. Lwowa Sowietom przesądziła o losie prezydenta miasta, Stanisława Ostrowskiego. Późniejszy prezydent RP na emigracji trafił do aresztu, a potem na Syberię.
Prezydenta Lwowa Stanisław Ostrowski wita chlebem i solą gen. dyw. Tadeusza Kasprzyckiego po powrocie wojska z manewrów w 1939 r. Widoczni także wiceprezydent miasta Wiktor Chajes (pierwszy z lewej), inspektor armii Lwów gen. dyw. Kazimierz Fabrycy (pierwszy z prawej). Fot. NAC
W okresie sowieckim prawie w każdym mieście i miasteczku na Ukrainie Zachodnie oprócz ulic Lenina i Rewolucji Październikowej była również ulica 17 Września. W mojej rodzinnej Kołomyi była też fabryka dywanów huculskich im. 17 Września oraz taką nazwę nosił kołchoz w pobliskiej wsi Żukotyn. Ta data została wyznaczona dla obchodów Dnia Miasta Lwowa.
W II RP istniało 40 pułków jazdy, w 1939 r. wchodzących w skład większych związków taktycznych – brygad kawalerii. Najczęściej wspomina się trzy elitarne pułki szwoleżerskie i 27 pułków ułańskich. A dalej cisza… Gdy tymczasem, nie sposób we Wrześniowo-kawaleryjskich rozważaniach pominąć znaczącej siły 10 pułków strzelców konnych – formacji biorącej udział w obronie Kresów, w tym w niezwykle istotnych walkach o Lwów w drugiej dekadzie miesiąca.
Poczty sztandarowe 24 Pułku Ułanów i 10 PSK wchodzących w skład 10 Brygady Kawalerii (pancerno-motorowej) w charakterystycznych, skórzanych płaszczach i niemieckich hełmach.
We wrześniu 1939 r. w okolicach Lwowa toczyły się zacięte walki, w których zginęło około 1500 polskich żołnierzy. Większość z nich spoczywa w bezimiennych grobach na terenie dzisiejszej Ukrainy. W 2012 r. rozpoczęto poszukiwania poległych, ale do tej pory udało się odnaleźć jedynie część z nich.
Dzięki działaniom Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz wolontariuszy Fundacji „Wolność i Demokracja”, a także harcerzy polskich ze Lwowa oraz ukraińskiej organizacji „Pamięć” odkryto zbiorowe groby żołnierzy polskich, którzy szli na odsiecz oblężonego Lwowa. Warto przypomnieć, że koordynatorem przedsięwzięcia był Marcin Zieniewicz konsul RP we Lwowie w latach 2012-2016. W czasie działań poszukiwawczych ustalono, że szczątki Polaków spoczywają jeszcze w kilkudziesięciu miejscach na terenie dzisiejszej Ukrainy.
Idącą po 17 września 1939 r. w kierunku Lwowa sowiecką 6 Armią dowodził Filipp Iwanowicz Golikow. W oficjalnych życiorysach ten przyszły marszałek ZSRR jest wychwalany, tymczasem jego życiorys jest pełen zagadek.
Komkor Filipp Golikow – zdjęcie podobno zrobione we Lwowie.
W pierwszych dniach września 1939 r. zdawało się, że Lwów wciąż żyje normalnie, że wojna toczy się gdzieś daleko. Do 10 września wystawiano spektakle w Operze, restauracje tętniły życiem, w dwudziestu pięciu kinach grano filmy, a ich nazwy wciąż brzmiały swojsko – „Marysieńka” dopiero miała stać się „Pionierem”, a „Chimera” – „Stachanowem”. W gimnazjach i na uczelniach trwały egzaminy wstępne i tylko wojskowe samoloty i tłumy uchodźców wskazywały, że na świecie trwa wojna. A jednak 11 września zapobiegliwy radziecki konsul Jelisiej Sinicyn poinformował Moskwę, że lwowskie polskie władze oczekują na pomoc Armii Czerwonej i niezależnie od tego, czy naprawdę ktoś tej pomocy wyglądał, nadeszła ona 22 września 1939 r. pod postacią 6 Armii pod dowództwem gen. Filipa Golikowa.