Wielkie dni (bardzo) małej floty

Jedną z najlepiej przygotowanych do walki formacji wojskowych na terytorium północno-wschodnich województw II Rzeczypospolitej była Flotylla Rzeczna w Pińsku. We wrześniu 1939 roku na jej marynarzy spadły ciężkie próby.

Statek uzbrojony, a za nim monitor typu „Warszawa”

W trakcie wojny polsko-bolszewickiej

Flotylla rzeczna powstała 19 kwietnia 1919 r., kiedy polskie władze wojskowe zorganizowały w składzie trzech kutrów patrol na Prypeci. To on wziął udział w walkach z bolszewickimi kutrami pod Horodyszczem w lipcu 1919 r. Później oddziały Wojska Polskiego przy udziale flotylli rzecznej przeprowadziły udany desant, który pozwolił wypędzić bolszewików z Luninca. W marcu 1920 r. Flotylla brała udział w walkach pod Mozyrem i w ofensywie na Kijów, gdzie pod Czarnobylem skutecznie atakowała oddziały bolszewickie. Jednak po tym, jak Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę na zachód i zajęła międzyrzecze Prypeci, polscy marynarze zatopili swoje okręty pod Pińskiem i wycofali się. Odrodzenie Flotylli Pińskiej rozpoczęło się po zawarciu traktatu pokojowego w Rydze, który zakończył krwawą wojnę sowiecko-polską. W 1922 roku rozpoczyna się odrodzenie flotylli na Polesiu. Jej główną bazą był Pińsk. Zbudowano tam komendaturę Portu Wojennego, koszary, magazyny i hangary dla lotnictwa.

Głównym zadaniem Flotylli rzecznej była służba na rzekach poleskich. Zgodnie z planem obronnym „Wschód”, w przypadku wojny ze Związkiem Sowieckim Flotylla miała uczestniczyć w organizacji obrony manewrowej. Ważny był również aspekt transportowy. Na Polesiu system drogowy w latach 1920-1930 był bardzo słabo rozwinięty, dlatego właśnie drogi wodne odgrywały rolę najważniejszych arterii komunikacyjnych. W tym sensie ważną rolę miała odgrywać mobilna Flotylla Pińska.

W okresie międzywojennym

W latach trzydziestych jej główną siłą było sześć monitorów, kanonierki i okręty uzbrojone (szerzej o tym w artykule – „Polska bandera na morzu pińskim” – red.) Od 1927 r. dowódcą Flotylli Pińskiej był komandor Witold Zajączkowski. Postawił na wypracowanie współdziałania i wsparcia przez okręty flotylli działań wojsk lądowych. Na początku lat 30. dowództwo wojskowe II Rzeczypospolitej omawiało program rozwoju Flotylli Pińskiej, jednak w związku z tym, że wymagała ona znacznych nakładów finansowych, postanowiono rozciągnąć jej realizację w czasie. Pod koniec lat 30.na Polesji to właśnie Flotylla rzeczna miała, w przypadku ataku wroga, bronić nie tylko rzek, ale także organizować wsparcie artyleryjskie dla oddizałów KOP oraz jednostek Wojska Polskiego, które broniłyby się na lądzie. Jednak jeszcze w grudniu 1938 r. dowódca batalionu KOP „Dawidgródek” mjr Trzesiński ostrzegał dowódcę brygady KOP „Polesie” o problemach w działalności Flotylli Rzecznej na Prypeci. „Raportuję, że badając terytorium na południu Prypeci i badając kwestię użycia przez wroga czołgów, doszedłem do wniosku, że działania Flotylli Rzecznej na Prypeci podczas działań mających na celu opóźnienie wroga mogą być, jeśli nie całkowicie bezskuteczne, to poważnie sparaliżowane. Mój wniosek opieram na następujących przesłankach. Południowy brzeg rzeki Prypeć, a także cała przestrzeń złożona między rzeką Prypeć a traktem Turów-Dawidgródek w lecie wysychają do tego stopnia, że ruch czołgów na tym odcinku jest całkiem możliwy. Ponadto istnieją drogi, które są dość dostępne dla jednostek pancernych wroga. Batalion KOP nie ma środków ani możliwości taktycznych, by je zamknąć. W tych warunkach możliwe jest podejście do rzeki czołgów, które mogą ostrzeliwać statki nie tylko z karabinów maszynowych, ale także z dział. Walka, którą czołgi prowadziłyby przeciwko naszym monitorom, musiałaby zakończyć się nie na korzyść Flotylli, choćby z tego powodu, że części flotylli na rzece znajdują się niżej, a użycie broni do walki z czołgami w tych warunkach staje się bardzo problematyczne. Ponadto czołgi na lądzie mają duże możliwości manewru. Z podanych przeze mnie wniosków można wyciągnąć następujące: 1.Przygotowanie Flotylli Rzecznej do walki z bronią pancerną działającą bezpośrednio z lądu na brzegu rzeki; 2. Zsynchronizowanie współdziałania Flotylli z batalionem KOP”, – zaznaczono w liście dowódcy batalionu KOP „Dawidgródek”.

Monitor rzeczny

W odpowiedzi na ten list dowódca brygady KOP „Polesie” proponował przeprowadzenie na tych terenach manewrów. „Aby określić możliwość działania broni pancernej bezpośrednio na Flotyllę, uważam za celowe przeprowadzenie specjalnych ćwiczeń eksperymentalnych na brzegach Prypeci. Do celów szkoleniowych wystarczyłby nawet 1 pluton czołgów Vickers (7 TP) i pluton TK. Manewry te, które byłyby przeprowadzane latem, gdy teren był całkowicie suchy – dałyby możliwość sprawdzenia, czy zagrożenie, o którym mówi dowódca batalionu, jest istotne i mogłyby wskazać możliwe środki zaradcze, które należałoby zastosować”, – zauważył w liscie do generała K. Sosnowskiego dowódca brygady KOP „Polesie” M. Rawicz-Mysłowski. Niestety opinie mjr Trzesińskiego okazały się prorocze. Lato 1939 r. było bardzo gorące, co spowodowało osuszenie rzek poleskich, co z kolei wpłynęło na ruch statków polskiej Flotylli Rzecznej.

A więc wojna

Po ogłoszeniu ukrytej mobilizacji w marcu 1939 r. na tory wojenne przeszła również Flotylla Pińska. Utworzono Oddizał wydzielony „Wisła”, której zadaniem była organizacja obrony wybrzeża w rejonie Torunia oraz Bydgoszczy oraz oddział „Prypeć”, który miała pełnić służbę patrolową na granicy polsko-sowieckiej. Opancerzone polskie monitory rzeczne były główną siłą bojową w regionie, który po wysłaniu głównych jednostek Wojska Polskiego na zachód pozostał prawie bez obrony. Statki obrony powietrznej pełniły służbę w pobliżu głównych przepraw i mostów. Ponadto najważniejszym zadaniem Flotylli Rzecznej Marynarki Wojennej była obrona dróg z Wilna na Lwów i z Łunińca na Sarny.

Marynarze w Pińsku

Zaraz po wybuchu II wojny światowej okręty Flotylli musiały walczyć z lotnictwem Luftwaffe. Polskiej obronie przeciwlotniczej udało się zniszczyć około dziesięciu niemieckich samolotów. Jednak, jak wspominają świadkowie, niemieckim samolotom najczęściej udawało się pomyślnie przejść polska obronę przeciwlotniczą i zrzucić bomby na przeprawy. Niemcy również brutalnie zbombardowali dzielnice mieszkalne Pińska. Jednak żadna bomba nie została zrzucona na port w Pińsku. Najprawdopodobniej naziści rozumieli przyszłe strategiczne znaczenie tego węzła komunikacyjnego. W dniach 10-14 września 1939 r. na bazie morskiego batalionu zapasowego utworzono dwa bataliony piechoty morskiej. Dowódcami batalionów zostali Komandor Pawłowski i kpt. Foltyn.

Sowieci wkroczyli

15 września 1939 r. Flotylla Rzeczna przeszła pod dowództwo gen. Franciszka Kleeberga. 17 września 1939 r. dowództwo Grupy Operacyjnej Wojska Polskiego „Polesie”, w skład której wchodzili także pińscy marynarze, wydało rozkaz odwrotu na zachód. „Statek zmierza na zachód, gdzie czekają na uwolnienie nasi bracia – Ukraińcy i Białorusini. Szybko mijamy strefę graniczną. Schodzi wieczór. […] Ciężko pracują ludzie, gotowi w każdej chwili zniszczyć wroga ogniem. […] Wróg w panice ucieka. Flotylla wroga unika zderzenia. […] Dowódca flotylli Dnieprzańskiej kapitan 1 stopnia Tow. Czubunow i komisarz flotylli Kraśnikow poinformowali, że 18 września statki flotylli wraz z oddziałami Frontu Białoruskiego zgodnie z rozkazem dowództwa przekroczyły granicę. Nie napotkaliśmy żadnego oporu. Przeciwnik wycofywał się, niszcząc swoje okręty bojowe” – zaznaczono w artykule „Okręty flotylli Dnieprzańskiej na rzekach Zachodniej Białorusi”, opublikowanym w jednej z ówczesnych gazet sowieckich.

Monitor „Wilno” zniszczony koło Osobowicz

Rzeczywiście, po agresji ZSRR na Polskę polskie dowództwo wydało rozkaz zatopienia okrętów, a marynarzom zejścia na brzeg i wycofania się w rejon Lubieszów-Włodawa. Okręty znajdujące się bliżej granicy próbowały przebić się na zachód, jednak przeciwko polskim marynarzom zagrała natura. Ciepłe lato spowodowały spłycenie rzek w rejonie Prypeci, a wiele polskich jednostek utknęło na mieliźnie. Wkrótce podjęto decyzję o zatopieniu Flotylli. 17 września w pobliżu bazy morskiej Nyrcza zatopiono flagowy monitor i inne duże statki. W Pińsku znajdował się statek uzbrojony „Generał Szeptycki”, który walczył z lotnictwem niemieckim i sowieckim. Dowództwo podjęło decyzję o jego spaleniu, gdy pojawiła się groźba przyjęcia jego przez Armię Czerwona. 21 września na kanale Królewskim drogę polskim jednostkom zablokował wysadzony most. Dowództwo postanowiło je zatopić, ale tak, aby w przyszłości można je było łatwo podnieść i szybko wprowadzić do służby. W rzeczywistości okręty niszczono na różne sposoby. Na przykład marynarze jednego z monitorów, znajdującego się pod wioską Horodyszcze, oblali benzyną amunicję do 100-milimetrowej haubicy i wysadzili okręt. Dalej marynarze zatopionych statków poruszali się pieszo.

20 września 1939 r. rozpoczęła się ewakuacja Pińska. W tym czasie wojska polskie aktywnie atakowały lotnictwo sowieckie. Część marynarzy Flotylli Rzecznej wycofała się wraz z jednostkami KOP. 25-26 września 1939 r. oddziały te znalazły się w sowieckim otoczeniu i po krótkiej walce zostałi zmuszone do kapitulacji. Jeńców polskich skierowano do Maloryty, gdzie podzielono na dwie grupy. W jednym byli oficerowie, w drugim szeregowi. Pierwsza udała się do wsi Mokrany, gdzie 26 września 1939 r.oficerom nakazano rozebrać się. 17 osób zostało rozstrzelanych. Na początku lat 90. na miejscu rozstrzelania polskich marynarzy postawiono pomnik. Znajduje się na nim kotwica jako główny symbol floty, a także tablica z nazwiskami ofiar.

Pomnik w Mokranach

23 września 1939 r. do portu w Pińsku weszła sowiecka Flotylla Dnieprzańska. General Kleeberg wydał rozkaz wszystkim jednostkom Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”, aby ruszyły w kierunku Lubieszów-Włodawa, a dalej w kierunku granicy z Rumunia, jednak dwa dni później Kleeberg podjął decyzję o ruszeniu na pomoc oblonej Warszawie. 28 września 1939 r. nastąpiła reorganizacja batalionów piechoty morskiej i weszły one w skład 182 Pułku Piechoty 60 Dywizji Piechoty. Marynarze – Poleszucy brali udział w walkach pod Lipinami, Kockiem, Wolą Gulowska. Walczyli z wrogiem do 5 października 1939 r.

Nowe życie starych okrętów

Pod koniec października 1939 r. w jednej z sowieckich gazet opublikowano artykuł „Naprawa statków byłej polskiej Flotylli Pińskiej”. W publikacji odnotowano m.in.: „Personel flotylli Dnieprzańskiej jest obecnie odpowiedzialny za naprawę i uporządkowanie zdobytego mienia, przede wszystkim okrętów bojowych byłej polskiej Flotylli Pińskiej. Marynarze z Dniepru radzą sobie z tym zadaniem z powodzeniem. Podniesione 52 zatopione przez Polaków statki, w tym 27 jednostek bojowych różnych typów. Większość statków jest dostarczana do naprawy w warsztacie. Główna część prac podnoszących została wykonana siłami marynarzy flotylli Dnieprzańskiej. […] Grupa marynarzy zakończyła podnoszenie monitora „Warszawa”. W sumie podniesiono 5 monitorów. W warsztatach pińskiego portu wojennego częściowo już zaprowadzono porządek. Robotnicy z entuzjazmem przystąpili do remontu statków. Okręty byłej polskiej Flotylli Pińskiej w najbliższych miesiącach zostaną postawione w pełnej gotowości bojowej”.

W szczególności podniesione i odnowione polskie monitory „Pińsk” i „Toruń” oprócz nowych nazw (odpowiednio „Witebsk” i „Winnica”) otrzymały również nowe uzbrojenie: dwie haubice 122 mm i dwie 45-milimetrowe armaty. Inne monitory przemianowano na „Żytomierz” i „Bobrujsk”. Wraz z innymi okrętami sowieckiej Flotylli Dnieprzańskiej okręty te uczestniczyły w początkowej fazie wojny ZSRR przeciwko Niemcom. Wspierali artylerią lądowe oddziały Armii Czerwonej, bronili swoich i niszczyli przeprawy wroga.

16 lipca 1941 r. zginął monitor „Winnica”. Dwa miesiące później załoga monitora „Witebsk” została zmuszona do wysadzenia swojego okrętu, który wcześniej osłaniał odwrót 37 Armii sowieckiej. Monitor „Kraków” został zatopiony przez polskich marynarzy 21 września 1939 roku na rzece Pinie, jednak szybko został podniesiony i po remoncie i przezbrojeniu już w październiku 1939 r. pod nazwą „Smolensk” wszedł w skład flotylli dnieprzańskiej. W czerwcu 1941 r. okręt ten uczestniczył w kontruderzeniu wojsk sowieckich pod Bobrujskiem, a później w zniszczeniu niemieckiej przeprawy pod Paryczami. Pod koniec lipca „Smoleńsk” popłynął do Kijowa, gdzie został naprawiony. Później brał udział w walkach, jednak we wrześniu 1941 r. znalazł się w otoczeniu i został zniszczony przez załogę.

Ihar Melnikau

Autor jest doktorem historii

Zdjęcia: domena publiczna