Mała książeczka, chyba wydana własnym sumptem: „Życie i działalność kresowiaka” autorstwa Czesława Mirowskiego, z 2009 r. A w niej opisy wydarzeń z 17 września 1939 r. z polskiej granicy wschodniej.
W rodzinnym Lwowie Jan Ernst stworzył jeden z najbardziej cenionych kwartetów wokalnych II RP. Występował z takimi sławami jak Hanka Ordonówna, współpracował też z „Wesołą Lwowską Falą”. Być może przed sowiecką niewolą w roku 1939 uratowała go druga pasja – geografia, w której ostrogi zdobywał u Eugeniusza Romera.
Kiedy Armia Czerwona zaatakowała Polskę 17 września 1939 roku, jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza, w tym, Batalion KOP Borszczów, były już w stanie najwyższej gotowości, gotowe do walki z przeważającymi siłami wroga. Tego ranka wojska sowieckie przekroczyły graniczną rzekę Zbrucz. W miasteczku Skala Podolska porucznik Jan Nowosad, dowódca jednej z kompanii batalionu Borszczów, obudził się, słysząc dzwonek telefonu. – Panie poruczniku, wchodzą do rzeki, co mam ro… — usłyszał i połączenie zostało przerwane.
Raport oddziałów w batalionie KOP „Borszczów” z okazji święta X-lecia istnienia KOP
O wywiezieniu polskiego złota do Rumunii napisano już sporo, powstał też film fabularny. Ale dużo mniej znana jest historia złota, które znajdowało się w Wilnie. 17 września 1939 r. realna stała się obawa, że trafi ono w sowieckie ręce.
Wojewoda wileński Artur Maruszewski – jeszcze jako wojskowy.
Znany działacz Związku Polaków na Białorusi, Wiesław Kiewlak, badał losy swojej rodziny. Publikujemy jego opowieść o jednym z jego przodków.
Zdjęcie rodziny Miciuk z początku lat 20-ch. W pierwszym rzędzie od lewej strony: Antoni, Jan, Stanisław, Stefan. W drugim rzędzie od lewej strony: Jadwisia, Augustyn, moja prababka Paulina (z domu Kuczyńska), Józef i (moja babka Zofia)
Każdy zakątek Polski ma wspomnienie z 1939 roku, które jest mniej lub bardziej znane w ogólnej świadomości całego narodu. Wydarzenie, jakim jest obrona Grodna, jest przykładem na to, jak wiele bohaterskich czynów nie znajduje miejsca we współczesnej publicystyce. Artykuł ten ma za zadanie to zmienić, przedstawiając historię człowieka – Romana Sawickiego – który odegrał w życiu swojej małej ojczyzny bezcenną rolę, tym samym zapisując się na kartach polskiej historii.
Politykom polskim przed 23 sierpnia 1939 r. wydawało się niemożliwe zawarcie sojuszu między III Rzeszą a ZSRR, zwanego popularnie Ribbentrop-Mołotow. Zbyt silne było w Polsce przekonanie, że przecież Hitler doszedł do władzy pod hasłem walki z komunizmem, a następnie stworzył oś antykominternowską, do której nota bene pragnął włączyć również Polskę.
Cała polityka Niemiec była więc skierowana przeciwko ZSRR. A jednak 23 sierpnia zawarto nie tylko pakt o nieagresji, ale podpisano także tajny protokół zawierający podział ziem polskich, czyli faktycznie IV rozbiór państwa polskiego.
Porozumienie ze Stalinem umożliwiło Hitlerowi rozpoczęcie 1 września 1939 agresji na Polskę. Dobrze wiedział, że w tej wojnie zostanie wsparty przez Józefa Stalina.
Zgodnie z zapowiedzią publikujemy fragment wspomnień premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego z 17 września 1939 r. Pochodzą z książki „Nie ostatnie słowo oskarżonego”.
Premier Felicjan Sławoj Składkowski przybywa na posiedzenie Sejmu w maju 1939 r., by wysłuchać expose ministra spraw zagranicznych Józefa Becka po zerwaniu przez Niemcy paktu o nieagresji z Polską.
Mało kto wie, że polscy pancerniacy we wrześniu 1939 r. walczyli z Armią Czerwoną. Stało się tak, choć zdecydowana większość naszych czołgów i samochodów pancernych znalazła się na froncie walki z Niemcami.
17 września 1939 r. jako pierwsze Armii Czerwonej stawili opór żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza. Trzeba przy tym pamiętać, że jeszcze przed rozpoczęciem wojny, większość oddziałów KOP oraz rezerwistów została skierowana na zachód, do obrony kraju przed Niemcami.